°C

Zahamować rozwój

Felieton polityczny
 

Jestem w felietonowym dysonansie. Mam do wyboru - obrabiać rocznicą Powstania Styczniowego, do czego pcha mnie wrodzona przekora, czy wziąć na warsztat hucpę, jaką na cześć Putina, organizuje Yad Vashem.

Z jednej strony mamy bowiem kolejne bezsensowne powstanie, sprowokowane przez wrogie Polakom i Polsce siły, a z drugiej niewdzięczność kompromitującą żydowską diasporę wobec narodu, którego przedstawiciele jako jedyni w Europie, pod groźbą kary śmierci ratowali, przodków dzisiejszych opluwaczy Polski. Tych, którzy dzięki dosyć powszechnemu poświęceniu Polaków podczas wojny, w ogóle zostali spłodzeni. I którzy dzisiaj ramię w ramię z potomkami twórców i realizatorów Holokaustu, lżą i poniżają historię własnego narodu w imię biznesu.

Dylemat można jednak chyba rozwiązać dostrzegając w obu tematach wspólne wątki. Wątkami tymi są jakże uniwersalne: prawda i biznes. Bo nic tak nie wspiera biznesu jak zręcznie spreparowane kłamstwo.

To prawidło ponadczasowe, i to czyjś biznes stał za wybuchem Powstania Styczniowego. Polacy i Rosja odegrali w nim role frajerów. Jedni dali się wpuścić w rolę siepaczy, a drugich zmotywowano do odegrania po raz kolejny Chrystusa Narodów. I Rosja i Polska były ofiarami biznesowej układanki. A warto wiedzieć, że równolegle z Powstaniem toczyła się wojna secesyjna, która poważnie zachwiała bawełnianym biznesem w Anglii i Francji, które w tym czasie dzieliły się pomiędzy sobą Afryką. Budował się Kanał Sueski. Na Bałkanach wykluwała się na niepodległość Rumunia i Serbia, a na Zakaukaziu Rosja gasiła resztki oporu Czerkiesów i Czeczenów. Jednoczyły się Włochy. A wszędzie swoje paluchy maczała Anglia i Francja.

Nie sposób zatem nie podejrzewać, że i wybuchem Powstania sterowano dyskretnie z Londynu i Paryża. Ale o tym w historii Powstania Styczniowego Polaków się nie uczy. Mikołaj Berg, rosyjski historyk, piszący o organizatorach Powstania Styczniowego, może dlatego nie jest od 1906 roku wydawany, że pisał o podżegaczach i prowokatorach żydowskiego pochodzenia, których dążeniem, realizowanym za pomocą kłamstw, było napuszczenie Polaków na Rosjan, zakończone 8 kwietnia 1861 roku krwawą jatką podczas, której zabito ponad 200 demonstrantów, a raniono blisko 500. Mniej się też pisze o tym, że z Londynu inspirowali władze powstania zawodowi rewolucjoniści. Całości dopełnia wielce zagadkowa działalność Leopolda Kronenberga, bankiera, najbogatszego wówczas Polaka, działalność podsycająca nienawiść do Rosjan.

Zatem mając na uwadze, złe historyczne doświadczenia w byciu mięsem armatnim w globalnych grach mocarstw, a także setki działających w Polsce prowokatorów, kłamstwem siejących wzajemną nienawiść, warto widzieć niebezpieczeństwo. Atak na kler, sędziowski rokosz, oskarżenia o brak praworządności idące z Brukseli i historyczne kłamstwa Putina uwiarygadniane, przez izraelski rząd i głowy wielu państw, to mogą być elementy jednej i tej samej układanki. A jej jedynym celem jest, zahamowanie, jak to było powodem każdego z powstań, rozwoju Polski.

Europa, wbrew temu co nam się mówi, nie jest zainteresowana silną Polską.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku