°C

Zadyszka

Felieton polityczny
 

W Kanale Sueskim utknął kontenerowiec, o czym donosiły agencje newsowe. Po czterech miesiącach przepychanek armatora z egipskim zarządcą kanału i po zapłaceniu kary, statek wreszcie dopłynął do Amsterdamu. Aby się rozładować. I tu zonk. Bo dla przykładu majtki na letni sezon 2021, które miały pojawić się w detalu na początku maja, aby zdobić dolne części ciała pań i panów, wyszły z mody. Dystrybuowanie towaru, który już na starcie wymaga przeceny, nikomu się nie opłaca, zatem nikt nie chce z portu odebrać kontenerów z majtkami.

Trefnego towaru na tym kontenerowcu jest więcej. Jak donosi pewne wścibskie medium, w Manchesterze pewien restaurator zamówił profesjonalne lodówki z Dalekiego Wschodu. Miały być wyposażeniem, zakładu żywienia zbiorowego, który po lockdownie inaugurował swoją działalność w maju. Zamówionego, ale niedostarczonego na czas sprzętu nie odbierze, bo już lokal działa bez dalekowschodnich lodówek.

Przypadki te są dowodem na to, ze świat zdurniał i w pazerności zapętlił się jak pies goniący własny ogon. Globalizacja, jako koncept na rujnowanie jednych, a bogacenie się drugich, jako idea zachichotała. Problemy z opisywanym kontenerowcem, to przedwstęp do zmierzchu globalizacji. Bowiem globalizacja to nie tylko operacje na kontach bankowych i korespondencja poprzez internet, ale realna rzeczywistość, której pazerność tkwiąca w globalizacji nie uwzględnia. Pozwólcie zatem Szanowni Państwo, że skupię się na jednym z aspektów logistyki, dzięki której towary z punktu A docierają do punktu B.

Na papierze, działa prawo wielkich liczb. A zatem duże zamówienia, w dużych fabrykach, duże statki do przewozu, wielki ruch na morskich szlakach. Wszystko pięknie papierowo się bilansuje, ale w tle działa rachunek prawdopodobieństwa spleciony w gordyjski węzeł z niezawodnością. Melanż ten sprawia, że wraz ze wzrostem liczb generujących zyski, wzrasta zagrożenie awariami. Jednocześnie do zarządzania tą pędzącą logistyką potrzeba rosnącej liczby coraz lepszych fachowców: operatorów dźwigów, kapitanów statków, pilotów samolotowych, kierowców ciężarówek. Tymczasem jak w pozostałych dziedzinach życia ilość na ogół nie przechodzi w jakość. A konkurencja w innych obszarach gospodarczych także wymaga ludzi o coraz wyższych kwalifikacjach: inżynierów, lekarzy, informatyków… lista długa. Rozumiecie zatem, że kapitanowie statków i piloci samolotów będą coraz gorsi, a zatem awarie globalnego systemu logistycznego coraz częstsze. I nic w tej sprawie nie pomoże sztuczna inteligencja. Bo fizycznie, ktoś musi nacisnąć we właściwej chwili przycisk on-off. A idea, tirów bez kierowców, samolotów bez pilotów i statków bez sterników wydaje się mrzonką.

Bo gdyby wielka handlowa sieć, zamówiła majtki w Łodzi, a ów restaurator lodówki we Wrocławiu, to nawet jakby się komuś coś pomieszało, to opóźnienie wyniosłoby 2-3 dni. A tak. Rzecz jasna jedna wrona nie zapowiada katastrofy, ale lawinowe wzrosty cen artykułów składanych z chińskich podzespołów, to kolejny dowód, że globalizacja dostała zadyszki.

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku