°C

Wybaczyć, nie wybaczyć?

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

17 września to data napaści Związku Radzieckiego na Polskę, uzgodnionego wcześniej z Niemcami, którzy byli właśnie w trakcie podboju Polski. Tego dnia 82 lata temu dwaj nasi sąsiedzi, że o Słowacji nie wspomnę, dokonali kolejnego rozbioru Polski. 5 dni wcześniej w Abbeville Anglia i Francja wbrew deklarowanym sojuszom uznały, że Polsce nie warto pomagać.

Dla III Rzeszy podbój miał być gwarancją uzyskania przestrzeni życiowej na 1000 lat. Dla Sowietów, był to mały krok w podboju Europy. Miał w niej po wsze czasy panować komunizm.

Wtedy we wrześniu 1939 roku jeszcze nie mieliśmy świadomości do czego zdolny jest cywilizowany europejski naród. Że ci, którzy chwalili się Bachem, Kantem, Goethem, prześcigną w zapale mordowania sąsiadów wszystkie inne nacje. Wówczas ci, którzy dzisiaj pouczają nas o tym jak być Europejczykiem, wykorzystali do eliminacji Polski i Polaków wszystkie zdobycze kultury i najnowszej techniki. Dzisiaj niepomni własnej historii bezczelnie nas pouczają.

A Rosjanie, jak się ich umowie nazywa, oni się w 1945 roku jedynie mścili. Mścili się z azjatycką zwierzęcą zawziętością. Ale w odróżnieniu do Niemców nie pozowali na kulturtegerów, niosących cywilizację podbitym. I co by nie mówić o bestialstwie Armii Czerwonej, jak bardzo by nie przypisywać jej barbarzyństwa, to do tego, co wyrabiał w Polsce we wrześniu Wehrmacht, a potem podczas okupacji służby niemieckie, nie da się tego porównać. Bo trudno sobie, znając bestialstwo sowieckich żołnierzy, wyobrazić palenie bezbronnych ludzi w stodołach, mordowanie metodyczne milionów za pomocą środków owadobójczych. To nie pasuje do Rosjan, aby sukcesywnie dom po domu wysadzali całe miasto. Bez militarnego uzasadnienia, z czystej zemsty. Tak niszczyć nas mogli jedynie Niemcy. Niemcy, którzy dzisiaj pragną nas uczyć standardów demokracji i prawa.

Dzień 17 września jest zatem dobrym pretekstem do refleksji nad polsko-rosyjskimi relacjami. Także w kontekście relacji polsko-niemieckich. W jednych i drugich można śledzić wątek wybaczania. Polscy biskupi onegdaj namawiali nas do wybaczania Niemcom. I zdaje się część Polaków nie tylko wybaczyła, ale i zapomniała niemieckie winy wobec nas. Dzisiaj nikt nie proponuje Rosji słynnego „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. A przecież skoro można było sprawcom największych w naszej historii zbrodni dokonanych na nas wybaczyć, to dlaczego by nie wybaczyć tym drugim? Pytanie wcale nie jest retoryczne.

Obiektywnie rzecz biorąc, to gdyby nie Stalin, czyli ten zbrodniarz, który pragnął zniszczyć Polskę, to dzisiaj Zielona Góra, nazywała by się Grunberg, a Gorzów nadal byłby Landzbergiem. Bo dzisiaj Lubuszanie nie mają pojęcia, że Ziemie Zachodnie, prasłowiańskie terytoria, które żywioł niemiecki skutecznie zgermanizował i bezczelnie uznał za rdzennie swoje, odzyskaliśmy wyłącznie dzięki temu, że ów satrapa z Moskwy miał taką wizją Europy, w której Polska ma granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, a Szczecin i Świnoujście należą do Polski.

„Zawdzięczamy” to nie wiarołomnym Aliantom, europejskim wartościom, ale tym, którzy 82 lata temu wbili nam nóż w plecy. Czy warto być im za Lubuskie wdzięcznym? Rozważcie do sami.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku