°C

Wspomnienie Romka Strzałkowskiego

Dziś głównym tematem audycji była 63. rocznica Poznańskiego Czerwca '56. Z tej okazji wyemitowaliśmy opowieść o Romku Strzałkowskim, najmłodszej ofierze wydarzeń z 28 czerwca 1956 roku, którą przygotował Piotr Świątkowski z Radia Poznań. Byliśmy na Pikniku Fortecznym w Skansenie Fortyfikacyjnym Czerwieńsk, gdzie znajdują się pamiątki po walkach o przełamanie Odry z 1945 roku. Była też relacja z konferencji naukowej "100-lecie wyznaczenia granicy wersalskiej" zorganizowanej w Sierakowie przez pszczewskie Stowarzyszenie Z Pogranicza.

Posłuchaj audycji:

 

Polecamy publikację Marty Szczesiak-Ślusarek z poznańskiego IPN o przyczynach Poznańskiego Czerwca: https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/aktualnosci/40762,Marta-Szczesiak-Slusarek-Precz-z-taka-wolnoscia.html

Archiwalne fotografie dokumentujące wydarzenia z 28.06.2019 można znaleźć na portalu IPN: https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/archiwa/archiwalia/31449,Poznanski-Czerwiec-1956-na-archiwalnych-fotografiach.html

O zgłaszanie się osób posiadających nagrania filmowe, dokumentujące przebieg Poznańskiego Czerwca, apeluje prowadząca śledztwo w sprawie okoliczności robotniczego buntu Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu. Na razie nie wiadomo jak długo potrwa śledztwo; postępowanie prowadzi – obok innych śledztw – jeden prokurator. Do tej pory w sprawie przesłuchano blisko 1,5 tys. osób.

28 czerwca 1956 roku robotnicy Zakładów Cegielskiego, wówczas Zakładów im. Stalina, podjęli strajk generalny i zorganizowali demonstrację uliczną, krwawo stłumioną przez milicję i wojsko. Życie straciło wówczas 58 osób.

Postępowanie wszczęła w 1991 roku ówczesna Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Śledztwo zawieszono w 1999 roku w związku z likwidacją tej instytucji. Podjęto je z zawieszenia w listopadzie 2000 roku, po utworzeniu Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu.

Przedmiotem śledztwa są przestępstwa popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, sprowadzające się m.in. do pozbawienia życia szeregu osób, spowodowania obrażeń ciała, bezprawnych pozbawień wolności i znęcania się nad zatrzymanymi uczestnikami Czerwca.

„Nawet bardzo ostrożne wnioski wynikłe z zebranego materiału obligują do przyjęcia, że liczbę osób pokrzywdzonych w rozumieniu kodeksu postępowania karnego (zabici, ranni, zatrzymani, aresztowani, osoby, które bito i nad którymi znęcano się po zatrzymaniu i w trakcie przesłuchań) szacować należy na co najmniej 1137. Składa się na nią: 50 zabitych osób cywilnych, co najmniej 244 rannych osób cywilnych oraz minimum 848 zatrzymanych i aresztowanych. Zauważyć przy tym trzeba, że czyny polegające na przestępczym traktowaniu zatrzymanych, aresztowanych czy też przesłuchiwanych popełniano jeszcze długo po 28 czerwca” – poinformowała Komisja.

Akta śledztwa liczą 204 tomy, ich integralną częścią są 54 załączniki w postaci nie tylko istotnych dokumentów archiwalnych oraz m.in. nagrań filmowych. Komisja nieustannie poszukuje kolejnych nagrań.

„Zważając na fakt, iż podjęte w kraju i za granicą poszukiwania filmowych nagrań dokumentujących przebieg zdarzeń Poznańskiego Czerwca 1956 r. zakończyły się niepowodzeniem, Komisja prosi o kontakt osoby, które posiadają jakąkolwiek wiedzę w tej kwestii” – podano w komunikacie. O kontakt proszone są również osoby pokrzywdzone lub „osoby posiadające istotną wiedzę w niniejszej sprawie, które nie były do tej pory przesłuchiwane”.

Jak podano, w zakresie głównego wątku śledztwa, jakim są ofiary śmiertelne wydarzeń ustalono, że „w ich trakcie oraz w związku z doznanymi wtedy obrażeniami straciło życie 58 osób”. Na tę liczbę składa się 50 osób cywilnych, milicjant, trzech funkcjonariuszy UB oraz czterech żołnierzy: żołnierz KBW, podchorąży Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych, żołnierz służby czynnej i żołnierz zawodowy.

Dotąd zbadanych zostało ponad 90 przypadków śmierci, które mogły mieć coś wspólnego z Czerwcem. Wykonano m.in. czynności ekshumacyjne i badania sondażowe. Nie potwierdziły one hipotez dotyczących grobów nieznanych do tej pory ofiar Czerwca, w szczególności żołnierzy, którzy odmówili strzelania do demonstrantów.

„Zweryfikowano dostępne dokumenty i publikacje na temat ofiar śmiertelnych, podające zresztą najróżniejsze ich liczby. Jak ustalono, czasami figurowały tam osoby zmarłe śmiercią naturalną, np. Stanisław B., zmarły 30 lipca 1956 r. z rozpoznaniem mocznicy, a nawet samobójczą, np. Kazimierz S., zmarły 15 grudnia 1959 r. Weryfikowano też na bieżąco uzyskiwane w trakcie śledztwa informacje (…) dotyczące osób, które jakoby zginęły w trakcie Wydarzeń lub w związku z nimi, lecz nie figurują oficjalnie na listach zabitych. Wszystkie te przypadki zweryfikowano negatywnie” – podano.

Cały czas sprawdzane są informacje odnośnie ewentualnych nieznanych ofiar zdarzeń z 1956 roku. Jak głosi komunikat, w postępowaniu szczególny nacisk położono na badanie okoliczności śmierci Romana Strzałkowskiego. 13-letni chłopiec był najmłodszą ofiarą śmiertelną Poznańskiego Czerwca. Dotychczasowe ustalenia nie przyniosły rozstrzygnięcia, czy zginął on w wyniku celowego postrzału, czy też przypadkowo.

„Kumulacja szeregu dokumentów w tym zakresie, jak i przesłuchanie wielu świadków pozwoliła zweryfikować kilkanaście wręcz wersji śmierci tej osoby, wynikających tak z materiałów śledztwa, jak i literatury dotyczącej Poznańskiego Czerwca 1956 r. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem przyjąć można, że Roman Strzałkowski postrzelony został śmiertelnie w dniu 28 czerwca 1956 r. między godzinami 12.30 a 15.30 na terenie garaży UB” – podano w komunikacie.

Jak wynika z poczynionych ustaleń, najmłodszym odnotowanym rannym podczas Czerwca był ośmioletni Roman K., zaś najstarszym – 67 letni Jan K.

W komunikacie podkreślono, że trudno jest w jednoznaczny sposób odtworzyć „ciąg dyspozycji wydawanych przez decydentów różnego szczebla, które rzeczywiście rzutowały na przebieg Wydarzeń, szczególnie w ich zbrojnej części”. Trudność sprawia też rozstrzygnięcie kwestii pierwszych strzałów w mieście, przede wszystkim na ul. Kochanowskiego, przed oblężonym przez demonstrantów budynkiem Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego.

„Trudno również jednoznacznie oddzielić etapy zdarzeń z 28 i 29 czerwca 1956 roku, tzn. kiedy mieliśmy do czynienia jeszcze z pokojową demonstracją, atakiem na instytucje państwowe, dwustronną walką i jednostronną pacyfikacją” – głosi komunikat.

Jak wskazano, „specyfiką buntu poznańskiego z 1956 r. było to, że to demonstranci byli początkowo stroną ofensywną, a na ulicach miasta doszło ostatecznie do obustronnej wymiany ognia, która często sprowadzała się do bezładnej strzelaniny”. W komunikacie podkreślono też, że „chaos i wiele przypadkowości w wykorzystaniu broni palnej były cechą działań nie tylko uzbrojonych demonstrantów, ale i +sił rządowych+”.

Komisja podkreśliła, że wszystko to sprawia, że „wydarzenia Poznańskiego Czerwca 1956 r. jako całość nie poddają się klasycznej ocenie prawno-karnej”. „Nie sposób ich traktować globalnie, jako jednej zbrodni komunistycznej choćby z tego powodu, że ich zaistnienie było zainspirowane buntem robotników Cegielskiego, a później innych zakładów” – stwierdzono w komunikacie.

Dzięki prowadzonemu postępowaniu skazano prawomocnym wyrokiem Mariana S., byłego milicjanta, który w 1956 r. znęcał się nad uczestnikiem Czerwca. Komisja ustaliła, że doszło do około 100 zdarzeń podobnego typu.

„Jak do tej pory tylko w tym jednym przypadku udało się zgromadzić odpowiednie dowody, które pozwoliły z powodzeniem zakończyć ten wątek w sądzie. Kwestia znęcania się nad zatrzymanymi uczestnikami Wydarzeń jest jednak cały czas otwarta” – podkreślono.

Komisja poinformowała, że „z uwagi na wielowątkowość, stopień skomplikowania i charakter sprawy oraz liczbę potencjalnych pokrzywdzonych (…) terminu zakończenia niniejszego postępowania nie sposób określić”.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka