°C

Wróg

Felieton polityczny
 

Marsz Niepodległości corocznie wywołuje gorące polityczne dyskusje. W nich patriotów nazywa się faszystami, nazistami, oszołomami. Oczywiście tego rodzaju inwektyw używają przeciwnicy mowy nienawiści, demokraci, Europejczycy, że o lewakach i gender terrorystach nie wspomnę.

Nie mienię się ani patriotą, ani Europejczykiem, ale jestem obciążony dziedzicznie moimi dziadkami, których uważam za patriotów. Jeden walczył w Powstaniu Wielkopolskim, a potem w wojnie polsko-bolszewickiej, a w 1939 w Bitwie nad Bzurą. Drugi żyjąc wygodnie w Berlinie, gdzie urodziły mu się syn i córka, wyemigrował do Polski w 1918 roku. Zakatowali go podczas okupacji we Wronkach Niemcy za to, że słuchał BBC i opowiadał kolegom kolejarzom co tam usłyszał.

Niepodległość dla mnie jest zatem rodowym dziedzictwem i mam do niej swoistego rodzaju kult. Jednak nie wydaje mi się, że to coś faszystowskiego, albo nazistowskiego. Mam natomiast świadomość, że przez cały PRL, takimi określeniami określali Polaków patriotów, ci Polacy, którzy zostali Polsce nasłani z Moskwy. Tymi określeniami posługiwali się sowieccy oprawcy w polskich mundurach, strzelając w potylicę żołnierzom AK, żołnierzom Andersa, Warszawskim Powstańcom. Dzisiaj tak o patriotach mówią ludzie wykształceni, często z profesorskimi tytułami. Ba, tak o patriotach mówią niektórzy ludzie mieniący się prawicą. To hańba, że ludzie prawicy, nie stoją jak jeden mąż w jednym szeregu z tymi, którzy uczestniczeniem w Marszu Niepodległości raz do roku demonstrują w Warszawie swoje przywiązanie do Niepodległości. Że Marsz kontestują.

O antypolskości opozycji, tak jawnie demonstrowanej przy okazji sporów dotyczących Marszu Niepodległości, nie warto wspominać, bo ona antypolonizm demonstruje od lat, przy każdej możliwej okazji zaszkodzenia Polsce. Narodowcy, trzeba to powiedzieć otwarcie, także nie są święci. Głoszą często hasła, z którymi nie można się zgodzić. Także w kontekście patriotyzmu. Ale raz do roku Polska i Niepodległość powinna jednoczyć wszystkie siły opowiadające się za Niepodległością właśnie. Stać w imię tej idei w jednym szeregu. Nie szukać w sobie wad i różnic, ale raz do roku stanąć w jedności. Przez te kilka godzin. I nie wydziwiać.

Nawet jeżeli uczestniczenie w Marszu może być przez wrogów Polski kojarzone z awanturą i zadymą, to warto mieć w tyłu głowy to, że mamy w tradycji liczne powstania, które także uważano za zadymy. Mniej lub bardziej sensowne, ale wpisane w nasz specyficzny polski patriotyzm. A prowokacje wrogów, zawsze im towarzyszyły. I tak jak przy okazji Powstania Warszawskiego, którego sens należy kontestować, ale jego bohaterów musimy szanować, tak przy okazji Marszu Niepodległości, winniśmy pamiętać, o wszystkich Polakach jacy ginęli za niepodległość. Od Cedyni, poprzez Grunwald, Chocim, Lwów, Warszawę, aż po współczesnych patriotów zabitych skrytobójczo już w naszych czasach. Bo zagrażali wrogom naszej Ojczyzny.

I Szanowni Słuchacze, w tej sprawie nie powinno być szarości. To sytuacja czarno biała. Kto nie chce Marszu Niepodległości, to po prostu wróg. Nie miejmy wątpliwości.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku