°C

Wola

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Z głupotą nie da się dyskutować. Bo głupota jest w gruncie rzeczy sumą zbyt małej liczby przeczytanych książek i zdolności ich rozumienia. Z tego powodu rozmowa kogoś, kto ma za sobą 1000 lektur, z kimś po 100, jest rozmową w dwóch różnych językach. Ta prosta okoliczność sprawia, że debata publiczna może dotyczyć Zenka, albo Kazika, i to na poziomie tabloidu, ale nie kierunków rozwoju Polski.

Przysłuchiwałem się debacie znakomitych Panów Targalskiego i Bartosiaka, uznanych speców od geopolityki. Pozostawię na boku ocenę tej wymiany poglądów, bo nie o recenzowanie ich tu chodzi. Rozmowa pomiędzy tymi Panami uzmysławia, mnie, osobie, mającej w kwestii geopolityki, znacznie mnie wiedzy i przemyśleń, że debata o geopolitycznej przyszłości Polski napotyka na szereg barier. A moim zdaniem główną z nich jest postawa mentalna Polaków w tej kwestii. Z tej postawy wynika w Polsce podział, którego żadną miarą nie wolno zasypywać. Wbrew głupkowatym pomysłom rozmaitych miłośników glajszachtowania. Powiem więcej, spór ten należy wszelkimi siłami podsycać.

Polska z uwagi na położenie geograficzne ma do wyboru, z grubsza biorąc, dwie koncepcje geopolityczne. Pierwsza równoleżnikowa, czyli wpasowanie się do układu Niemcy-Rosja i opowiedzenie się po jednej ze stron. Co sprowadza się do tego, że jesteśmy rozgrywani przez jednych przeciw drugich, mało świadomi, że Rosja i Niemcy są z sobą jak zawsze w historii dogadani w kwestii Polski i pozwalają nam mieć złudzenia naszej podmiotowości.

Obecnie ta, równoleżnikowa, strona sporu politycznego w Polsce wysługuje się Niemcom w szczuciu Polaków na Rosję. Licząc na niemiecką wdzięczność. Nie trzeba dodawać, że to pomysł na bycie niemiecka strefą wpływów, o ile nie kolonią gospodarczo-polityczną.

Druga strona sporu wyznaje koncepcję południkową. Koncepcja ta sugerowana nam przez Amerykanów, a nazywana Międzymorzem, wymaga od Polski wielkiego wysiłku modernizacyjnego i silnej armii. Jest w tej koncepcji pułapka zupełnego podporządkowania się Amerykanom. Podporządkowanie się takie ma sens pod warunkiem, że Ameryka nie zagra za jakiś czas w jednej drużynie z Niemcami. Bo jeśli tak, to Niemcy mając amerykańskie pełnomocnictwo, włączą nas do swojej strefy wpływów.

Ponieważ nie można w tej części Europy istnieć jako państwo słabe. Jeżeli chcemy być niezależni musimy liczyć wyłącznie na siebie, czyli być silni. Polska na znakomite położenie geopolityczne i możemy jak Izrael, dyktować w tej części świata warunki znacznie od nas większym.

Trzeba tylko mieć odwagę to chcieć i mieć wolę działania.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku