°C

Wojna – Panie Michale!

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Rafał Trzaskowski napisał list do nie wiadomo kogo, bo zaczynający się od „Szanowni Państwo”, a kończący się „Bądźmy wspólnie dumni z naszego kraju. Mimo różnic”. Jak wszystko pod czym się Rafał Trzaskowski podpisuje, list brzmi jak pęknięty pusty dzban. Nawoływanie do dumy z naszego kraju przez środowisko, które Polski się wstydzi, bo dla nich Polska to nienormalność lub jakiś mentalny garb, wydaje się nietaktem.

Najpierw ktoś pluje ci do zupy, a potem z uśmiechem życzy smacznego. Te wszystkie Jandy, Kydryńscy, Tokarczuk, Szturowie i legion im podobnych mówiący o nas per „szarańcza” albo „folwarczne parobki”, a czasem „pisowskie wszy”, jakoś nie bardzo pasują mi do kategorii „wspólnie”. Ale mniejsza z tym.

List powyższy z inwokacją „Możemy się różnić, ale nie musimy stać po dwóch stronach barykady”, zamieścił na FB Michał Iwanowski, zwolennik Rafała Trzaskowskiego. I w zasadzie o tej inwokacji. W niej warto zauważyć coś więcej, poza banałem, jak z serialu „Na Wspólnej”. Banałem, bo istotą demokracji jest podział, spór i ideowa barykada. Banałem, bo jak się chce być z tej samej strony barykady, wystarczy przejść na jej drugą stronę, bez pustosłowia. Banałem, bo to ograny zabieg erystyczny, mający dowodzić, że my to jesteśmy ci konstruktywni, a nasza strona jest bardziej wspólna od strony waszej, wspólnej mniej. No i takie są semantyczne niuanse tej pijarowskiej ściemy, czyli grząskie bagienko kłamstwa na użytek naiwnych.

Wszystko w liście Rafała Trzaskowskiego i inwokacji Michała Iwanowskiego do tego listu, ocieka fałszem jak golonka cholesterolem. W gruncie rzeczy bowiem mamy do czynienia z fundamentalną różnicą. Rafał Trzaskowski oferuje Polsce kontynuację podporządkowania Polski Niemcom w imię niejasnych korzyści, ale za to dla pięknie brzmiących haseł o europejskich wartościach. Oferuje to otwarcie, nazywając współpracą, przy okazji zapowiadając, że wszystko to co zrobił PiS, zapewne w imię zgody, wypali gorącym żelazem. Jakbym czytał Bismarcka, który w gospodarczym Drang nach Osten widział cywilizacyjną misję Niemiec dla podludzi z Polski.

Z drugiej strony mamy ofertę, choć nie wiadomo czy szczerą, awansu Polski do I ligi europejskiej. Polski stawiającej innym swoje warunki, świadomej swojej wagi w Europie. Silnej militarnie i gospodarczo. Pamiętającej o swojej wspaniałej historii. Mającej wizję rozwoju i nie potrzebującej judaszowych pocałunków od tych „lepszych” Europejczyków. Słowem wizji dumnej Polski, dumnych Polaków. Może nadto sentymentalnej, może trochę na wyrost, ale chcącej nieco więcej jak niemieckie ordery i poklepywanie po ramieniu, za dobre sprawowanie.

Dlatego Panie Michale, Polsce potrzebna jest jeszcze wyższa barykada, jeszcze głębszy podział, jeszcze gwałtowniejszy spór, bo w nim decyduje się przyszłość Polski. I albo będziemy nadal krajem taniej siły roboczej, niemiecką postkolonią, albo dorośniemy do samodzielności i wybijemy się po 30 latach zależności od Niemiec, na niepodległość.

Dlatego Panie Michale – wojna! I pragnę, aby Wasza wizja przegrała. Im szybciej tym lepiej. Dla naszego wspólnego dobra.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku