°C

Wilki z Wall Street

Felieton polityczny
 

Większość z nas zakłada, że media są obiektywne, a te prywatne najbardziej. Obiektywizm jest tymczasem nieziszczalną ideą. Niemożliwą do realizowania w praktyce, z wielu powodów. Pierwszym i bodaj najważniejszym jest zdolność percepcyjna odbiorcy. Aby utrzymać oglądalność media informacyjne muszą selekcjonować informację. Kryteria owej selekcji nie są jasne. To co istotne w informacyjnej wielości dla nadawcy, wcale nie musi być interesujące dla odbiorcy. W efekcie media prezentują cząstkę tego co się dzieje. Nadawcy, aby nie tracić odbiorcy „uatrakcyjniają” przekaz na rozmaite sposoby, ze szkodą dla obiektywizmu.

Nie można także nie zauważyć, że media służą kształtowaniu opinii publicznej zgodnie z oczekiwaniami polityków i biznesu. To ta silnie nieobiektywna strona mediów. Strona pokazująca rzeczywistość tendencyjnie. Z rozmysłem.

Przykładając zatem te zastrzeżenia do relacji o Afganistanie, możemy nie zauważyć (bo komuś na tym zależało) czegoś co nie funkcjonuje w powszechnym obiegu informacyjnym. Tym czymś są bogactwa naturalne Afganistanu. A są nimi bogate złoża: żelaza, miedzi, litu, berylu, złota i niobu. Ciekawym pozostawiam temat do czego te pierwiastki są potrzebne. Eksperci wartość tych zasobów szacują na 1 bilion dolarów. Twierdzą, że Afganistan jest metaforyczną Arabią Saudyjską jeżeli idzie o lit. Bez litu nie ma akumulatorów. Zatem cała idea elektromobilności uzależniona jest od litu.

Najbogatsze obecnie złoża litu na Boliwia. W internecie łatwo znaleźć informacje o tym kto macza palce w destabilizowaniu tego kraju, kto stoi za morderstwami politycznymi, zamachami stanu, tak zwanymi społecznymi protestami. Można poczytać o trosce rozmaitych międzynarodowych gremiów nad praworządnością, wolnością mediów, stanem demokracji i praw człowieka w tym kraju. Czytając te teksty można dość do przekonania graniczącego z pewnością, że kiedy w jakimś kraju, świat z troską, zajmuje się rozmaitymi wolnościami, to chodzi o zasoby, rynek, biznes globalny.

Afganistan nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Zamieszkały, przez skłócone plemiona, broniące tradycyjnego sposobu życia, daleki od technologii, oparty gospodarczo na prymitywnym rolnictwie i pasterstwie. Nagle ma zamontować u siebie demokrację. Ni z tego, ni z owego przejść na akceptację tęczowych praw człowieka. Dokonać kulturowego skoku 1000 lat wprzód i przeskoczyć kilka epok rozwoju społecznego. Porzucić ortodoksyjny islam. Dlaczego? No bo taki mają interes ludzie z Wall Street!!! A Ameryka? Ameryka zrobi to co trzeba.

Ludzie od setek lat żywiący się wojnami, klęskami żywiołowymi, wywołujący gospodarcze kryzysy, mieli by się przejmować tym, że kamieniuje się kobiety chcące się uczyć, albo że zamienia się dzieci w chodzące miny. To wyzuci z ludzkich uczuć twardzi gracze. Nasze współczucie dla Afgańczyków, to świetna zasłona dla ich pazerności. I nie miejmy złudzeń. Oni są także w Polsce, a wojna polsko – polska, to po trosze ich dzieło. Mamy bowiem w ziemi sporo bogactw. Ile to bilionów dolarów? Wiecie? Nie? No właśnie. Tego nam też w mediach nie powiedzieli. Jak Afgańczykom.

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku