°C

Wbrew

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Jeszcze nie tak dawno, samonominowany wódz opozycji, Borys Budka, groził Trybunałem Stanu, każdemu kto zamachnie się na unijny program zwany Europejskim Planem Odbudowy i go nie poprze w polskim parlamencie. Toczył niczym Wodogrzmoty Mickiewicza populistyczną pianę, mającą grubą warstwą pokryć własną nieudaczność, a przy okazji dodać łyżkę dziegciu do sporów w Zjednoczonej Prawicy. Jednocześnie stroił się w piórka reprezentanta jedynych prawdziwych Europejczyków i szczerych obrońców europejskich komisarzy.

I nagle z unijnego „doce far niente” przemówił Cysorz. Nie wiedzieć, czy skacowany, czy na brukselskich prochach, czy na jakimś gazopędnym pruskim eintopie. Cysorz wydał z siebie głęboką myśl, jak to zawsze robił, w której zawarł sugestię, bo Cysorz niczym delficka Pytia, zawsze aluzjami, że trzeba zniszczyć PiS za pomocą weta wobec programu zwanego Europejskim Planem Odbudowy. I niech sobie Europa połamie zęby na Polskim wecie. Kasa do Polski nie przyjdzie, a PiS przegra kolejne wybory. Plan śmiały jak zamach w Smoleńsku.

Zgodnie z cesarskimi sugestiami, Borys Budka niczym płótno grot masztu, wydął się by wykonać zwrot, zmienić hals i pożeglować w stronę wskazaną przez jego cesarski majestat. To, że dokładnie w przeciwną stronę jak kilka dni wcześniej, nie ma znaczenia, bo każdy kierunek wskazany przez Cysorza, dla Borysa Budki jest światły i niepodlegający jakiejkolwiek autorefleksji.

W tej sytuacji szansę zwietrzył nosiciel imienia wodza rewolucji i udał się wraz z towarzyszami, no bo to przecież lewica i inaczej nie wypada, na konsultacje do wrednych pisiorów, aby sobie podnieść sondażowe słupki, a przy okazji kopnąć w kostkę polityczną opozycyjną konkurencję. Konsultacje wyszły jak wyszły, i pisiory i Nowa Lewica odtrąbiły sukces, demonstrując publice stomatologiczne, czyli szerokie, uśmiechy.

Kopnięci w kostkę dostali szału. Tocząc z otworów oralnych pianę i żółć udali się na skargą do „wolnych mediów”. Tam prawdziwi dziennikarze ze łzami w oczach przytulali werbalnie do piersi jedyną prawdziwą opozycję. Padały słowa pełne miłości rozumianej opozycyjnie z intensywnością lipcowego gradobicia. Intelektualne tuzy na użytek wolnych mediów ubolewały nad klęską, a wywoływana z niczego wizja rządu technicznego, majacząca jeszcze kilka dni temu w różowej perspektywie, pękła niczym niezahartowana szklanka w kontakcie z wrzątkiem.

Złośliwi dziennikarze, choć nie tak prawdziwi jak ci z „wolnych mediów”, zauważyli, że Cysorz wykonywał jedynie wolę Die Kanzlerin, bo ta chciała się podlizać, tym, którym dawanie pieniędzy Polsce w Brukseli nie bardzo się podoba. Bo nic tak prawdziwego Europejczyka nie cieszy jak Polak, robiący drugiemu Polakowi wbrew.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku