°C

„W ciszy zatrzymane…”- reportaż Izabeli Patek

TOMASZ ILNICKI
 

Emisja w niedzielę po 9.00.

Już  niebawem minie kolejna rocznica. Tomasz Ilnicki z Gdańska był tam 19 razy, Tomasz Jocz z Gorzowa odwiedził to miejsce sześciokrotnie. Obaj są zafascynowani i chcą ciągle tam wracać.

35 lata temu 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1.23 czasu miejscowego w elektrowni atomowej im. Włodzimierza Ilicza Lenina w Czarnobylu (dawniej ZSRR dziś  na terenie Ukrainy) doszło do potężnej eksplozji. W wyniku wybuchu wodoru w bloku energetycznym nr 4. reaktor został całkowicie zniszczony. Była to największa katastrofa w historii światowej jądrowej energetyki pod względem ofiar śmiertelnych i skutków ekologicznych.

Skutkiem awarii było powstanie chmury radioaktywnego pyłu, która przykryła nie tylko Ukrainę, Białoruś i europejską część Rosji ale również – Macedonię, Serbię, Chorwację, Bułgarię, Grecję, Rumunię, Litwę, Estonię, Łotwę, Finlandię, Danię, Norwegię, Szwecję, Austrię, Węgry, Czechy, Słowację, Holandię, Belgię, Słowenię, Polskę, Szwajcarię, Niemcy, Włochy, Francję i Wielką Brytanię. 

To wydarzenie odbiło się szerokim echem na całym świecie. Była to największa katastrofa jądrowa tego typu, a skutków jej nikt nie potrafił wtedy przewidzieć. Władze Związku Radzieckiego podjęły decyzję o ewakuacji mieszkańców z zagrożonego terenu. Jednak po pewnym czasie niektórzy powrócili w swoje rodzinne strony. Nazywają ich ,,samosiełami” a oni nie wyobrażają sobie życia w innym miejscu.

Do Czarnobyla od wielu lat przyjeżdżają też wycieczki z ludźmi , którzy chcą poznać historię tego miejsca i zobaczyć miejsce katastrofy. Niektórzy, podobnie jak bohaterowie reportażu wręcz są od tego uzależnieni ulegając jedynej w swoim rodzaju atmosferze tego miejsca.

Foto: Tomasz Jocz

Foto: Tomasz Ilnicki

 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku