°C

Testy

Felieton polityczny
 

Polscy 15 latkowie kolejny raz świetnie wypadli w testach wiedzy jakie przeprowadza jakaś światowa organizacja uznająca się za wyrocznię. Radość z dobrego wyniku mąci mi jednak pewna refleksja. Poprzedzę ją wspomnieniem.

Na studiach jakie odbywałem w zamierzchłych latach 70 zdawanie matematyki było hardkorowym przeżyciem. Egzamin zwykle zaczynał się o 8:15 w poniedziałek 4-5 godzinnym egzaminem pisemnym, a po nim następowały egzaminy ustne, według nieprzewidywalnego klucza sprawiającego, że czekało się pod drzwiami naszego docenta od 8:15 do 19, przez resztę tygodnia, czyli do piątku wieczór. Jak już się wreszcie weszło, rzadko egzamin ustny trwał mniej jak godzinę. To, że były to studia inżynierskie, nie wyjaśnia powodów owego hardkoru. Kiedy podczas egzaminu z automatyki, do egzaminu pisemnego, profesor Żuchowski dołączał testy, to gorąco przepraszał i wyjaśniał, że jak ktoś chce sobie ocenę poprawić, to serdecznie zaprasza na rozmowę.

Ale nie o trudach dawnych egzaminów będzie. Będzie o egzaminach testowych w jakich teraz specjalizuje się edukacja i szkolnictwo wyższe. I niszczycielskich skutkach tego rodzaju rodzaju sprawdzania umiejętności. Krótko i długoterminowych.

Nie trzeba być geniuszem, aby pojąć, że testy są formą olewania rzetelnej weryfikacji własnego edukacyjnego wysiłku. Pogardą wobec pytanych. Psuciem edukacji, bo przecież istnieje cały szereg zagadnień, o których trzeba się wypowiedzieć szerzej, aby dowieść ich zrozumienia i wykazać umiejętność argumentowania. Testem na rozumienie tekstu można sprawdzić, czy rozumie się instrukcję pralki, ale nie da się testem sprawdzić, jak rozumie się Pana Tadeusza i to co Wieszczowi w poemacie chodziło, bo na ten temat powstało kilka tysięcy rozpraw i wciąż powstają kolejne. Testem w kwestii rozumienia tekstu literackiego sprawdzić można czy testowani rozumieją ten tekst tak jak układający test.

Jak zrozumiecie Państwo powyższy akapit, to pojmiecie, że testy służą redukowaniu naszej zdolności rozumienia tego co czytamy, a nie poszerzaniu. Testy sprawdzają w sposób prymitywny wiedzę mająca charakter instrukcji. A tym samym są metodą tworzenia, pół i ćwierć inteligentów. Intelektualnych kaprali i sierżantów, którym nie wolno mieć własnych interpretacji tego co przeczytali. Mają mieć w głowie opracowany przez układających testy, schemat. Schemat obowiązujący wszystkich. Przerażająca unifikacyjna wizja.

Rozumiejąc skutki uczenia się do testów, warto zrozumieć szerszy zamysł tworzenia hord intelektualnych kaprali. Kaprali reagujących na komplikację świata wyłaniającą się z mediów jak miliony psów Pawłowa na rozbłysk żarówki. Jednakowo, stereotypowo, schematycznie. Miliony osobników posługujących się w życiu i pracy zadaną instrukcją, korzystających z istniejącego schematu. Niezdolnych do kreatywnego przetworzenie informacji. Czekających na polecenia z góry. Samodzielnych, a i to nie za bardzo, jedynie w sprawach fizjologicznych.

Jeśli mi nie wierzycie jak działa ten system, to wymyślcie 50 sposobów wykorzystania doniczki. 50, bo od 50 możecie się uznać za kreatywnych i niestandardowych.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku