°C

Tęsknoty woła

Felieton polityczny
 

Wiek dojrzały bywa przekleństwem, a to z powodu narastających dysfunkcji, dosyć często intelektualnych. Owe dysfunkcje deformują pamięć, czyniąc z wielu albo zrzędzących sangwiników, albo konfabulantów terkoczących co to ja kiedyś i narzucających młodszym jak żyć. Bywa, że wiek dojrzały obdarza nas dystansem do rzeczywistości i jest pobłażliwym odkrywaniem kolejnych deja vu.

Czasy jakich dożyłem, w których reżyser, kreowany jako ikona subtelnych moralnych dylematów, okazuje się być pedofilem, a uznany w świecie przywódca wielkiego społecznego zrywu, ubecką kreaturą, zaś postkomunistyczne pomioty panują w mediach i na uniwersytetach, nazwać spsiałymi, to obrażanie tych przyzwoitych zwierząt.

Tym samym szambo burza wywołana przy okazji TW „Bera” i artysty Kazika, należy do zbioru spraw, które zawsze były, są i na pewno będą, a które na użytek partyjnych wyścigów szczurów nadyma się jak balon mający wzlecieć do stratosfery hipokryzji. Spraw, które należy traktować jak coroczny smród obornika rozrzucanego na pole, aby na nim dorodne i smacznie ziemniaczki urosły. Wbrew jednak tej logice w niektórych niespełnionych mędrcach wzdyma się quasi dydaktyczny odorek. Mnożą się zatem obrońcy wolności, obiektywizmu, apostołowie jedynej słusznej prawdy. A u mnie czka się wspomnieniami, o tym jak to mnie się zdarzyło w czasach niezbyt dawno minionych. Było więc tak.

Onegdaj w Radiu Zachód, wtedy jeszcze pod słusznym kierownictwem, redaktor C prowadził ze mną rozmowę, w której powiedziałem jako gość, że pewna lokalna gazeta jest „zombi”, co znaczy, że działa wprawdzie, ale jako medium informacyjne nie żyje. Audycja z tą wypowiedzią została wyemitowane i wtedy, ktoś z owej gazety, wykonał, jak to się mówi, nie całkiem po polsku, telefon do radia, z sądowymi groźbami. Wtedy inny redaktor, ostoja moralności niczym lokalny Michnik, powiedzmy K., co może równie dobrze oznaczać Kazimierz, jak Klemens, bo to także nie ma znaczenia, wezwał na dywanik redaktora C, zrugał go nadzwyczaj kulturalnie, bo to generalnie człowiek o wysokiej kulturze i dużej wrażliwości intelektualnej, a dla wzmocnienia siły perswazyjnej zawiesił audycję, pozbawiając redaktora C, sporej części zarobków.

W rozmowie ze mną o tych wydarzeniach, używał później takich wzniosłych słów, jak: przyzwoitość, etos, kultura, naruszanie norm etycznych i szereg innych równie wzniosłych. Na słowa cenzura i knebel, nadął się wewnętrznym etosem do tego stopnia, że poczułem się niegodzien wszelkiej wymiany myśli z nim.

Szanowni słuchacze, ja się nie skarżę, nie donoszę. Opisuję jedynie rzeczywistość medialną i jej niezmienne od lat cechy. Zawsze w mediach będzie obowiązywać jakaś norma, którą mniej lub bardziej gorliwie wypełniają medialni funkcjonariusze, a którą będzie narzucać właściciel. I jak od lat jednym się to będzie nie podobać, a innym odwrotnie. Dlatego śmieszne są dawne medialne woły, tęskniące do bycia bykami.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku