°C

Правда

Felieton polityczny
 

Przyjmujemy, że prawda jest obiektywna. A skoro obiektywna to niezależna od tego co o niej sądzą ludzie. Niezależnie czy się to komu podoba, czy nie podoba, prawda sobie jest taka jaka chce. To co ludzie mogą zrobić, to jedynie poszukiwać prawdy i w tym celu stworzyli naukę. Nauka zajmowała się odkrywaniem prawdy, która pozwalała sobie na całkowitą bierność, w nosie mając to co sobie o niej ludzie myślą. Ludzkość i nauka, gdzieś mniej więcej do początku XX wieku, choć może to być zupełnie inna data, trzymała się tej oczywistości.

Ten porządek świata pokutuje w umysłach większości Polaków, którzy nie połapali się, że od jakiegoś czasu nauka nie zajmuje się odkrywaniem prawdy. To bowiem nie jest zbyt opłacalne i utrudnia rządzenie parobkami folwarcznymi, jak to malowniczo ujął pewien syn krakowskiego peerlowskiego prokuratora. Prawda nie dająca się zaprząc do wyzysku innych ludzi, nie warta jest odkrywania. Nauka zatem, a przynajmniej ta najbardziej postępowa, postanowiła odwrócić sytuację. Od jakiegoś czasu bowiem prawda jest subiektywna, a nauka obiektywna. Tezę, iż rzeczywistość jest płynna i nie da się jej dobrze opisać, wniósł do nauki pewien dzielny enkawudzista, który zanim zajął się socjologią, zabijaniem i torturami, utrwalał płynną powojenną rzeczywistość w beton stalinowskiego peerelu. Choć nie tak drastycznie jak w Polsce, na Zachodzie metodą eliminacji opornych utrwalono płynną rzeczywistość i twarde jądro naukowych prawd. Nauka stała się oświeceniowym Bogiem, a naukowcy prorokami naukowego kultu. Nauka z czasem wystarała się o dogmat nieomylności. Już nie trzeba żmudnych badań, wystarczy błyskotliwość badacza. Odkrycia naukowe dzisiaj odbywają się nie w laboratoriach, ale w głowach geniuszy.

W efekcie prawda, na której opiera się rzeczywistość musiała się dopasować do tego co uważają kapłani nauki. W efekcie owego dziwactwa płeć nie wynika z biologii, jak to od zarania naukowego poznania, a nawet wcześniej, uważano, ale jest kwestią samopoczucia. To, że ciało nie pasuje do płciowego samopoczucia, nie ma znaczenia. Naukowcy uznali bowiem, że w kwestii płci samopoczucie ma wartość naukową, znacznie większą, jak te wszystkie zaciemniające obraz fizjologiczne detale, wywołujące heteroseksualne fantazje.

Ba, tak ulubiona niedawno statystyka, także poszła się bujać. Mniejszość seksualna ma się za większość. Zboczenie, czyli statystycznie mało istotny margines, stał się średnią, a odchyleniem jest heteroseksualność i wszystkie tego konsekwencje. A zatem rodzina, bo przecież to logiczne, szczególnie wielodzietna, to patologia, margines. Rodzina dla współczesnych naukowców to największy wróg głoszonych przez nich prawd. Rodzinę trzeba zwalczać jak kułaków w sowieckiej Rosji. No bo wiecie jak można tak zwyczajnie się parzyć, po prostacku, tradycyjnie, średniowiecznie. Normą jest praktyka LGBT, a szczególnie Q, co oznacza, seks obrotowy.

A poza tym rodzenie dzieci w dobie sztucznej inteligencji, to przeżytek, zbędna utrata energii. I nie powinno nas dziwić, że niebawem w zgodzie z nowymi naukowymi trendami, zacznie się eliminacja z rzeczywistości myślących nienaukowo, przez jakieś naukowe NKWD.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka