°C

Perpetuum

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Polityka to wielopiętrowa układanka. Symultaniczna gra na wielu polach. I to w różne gry jednocześnie. Na jednych polach gramy w szachy, a na innych walimy się po pyskach jak bokserzy. Mało kto się na tym w Polsce rozumie, bo nie zna historii Rosji, Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii, a o polskiej ma mgliste pojęcie ukształtowane przez obcą agenturę.

W efekcie zalewani jesteśmy mało wartościowymi informacjami o sprawach politycznych. Informacjami mających nas utrzymać w mentalności mieszkańca postkolonii, to radzieckiej, to niemieckiej. Tymczasem pukamy do pierwszej ligi państw europejskich. To po części efekt wyzwolenia w Polsce naturalnych dla nas gospodarczych sił witalnych, a także wsparcia sporej kasy jaka idzie z UE.

Awans gospodarczy, a za nim polityczny zmienia jednak perspektywę i trzeba trzeźwo obserwować gospodarcze i polityczne prądy wznoszące, a także sens politycznych frontów burzowych i towarzyszących im nawałnic.

Koncepcja Europejskiego Funduszu Spójności zakłada istnienie tych rozwiniętych i tych nierozwiniętych. Ci rozwinięci, według oficjalnych deklaracji, dzielą się swoim gospodarczym zyskiem z nierozwiniętymi. Wspieranie nierozwiniętych skutkuje ich rozwojem i zmniejszaniem dystansu do rozwiniętych. Fajnie to działa w ujęciu propagandowym, ale dokonując logicznego rozbioru owej propagandowej konstrukcji natrafia się na dwa niedopowiedzenia.

Skąd bogaci maja zyski, skoro gospodarka to układ naczyń połączonych i gra o sumie zerowej. A to oznacza, że ktoś zyskuje kosztem kogoś, bo przecież pieniądze generalnie ktoś musi wypracować, a drukowanie pustego pieniądza ma swoje limity. Odpowiedź jest oczywista rozwinięci bogacą się kosztem nierozwiniętych. Bogaci nazywają siebie donatorami, a biedniejszych beneficjentami. Sęk w tym, że owi beneficjenci są jednocześnie, ujmując rzecz nieco kolokwialnie, rabowanymi. Rabowani w ramach systemu spójności mają być rabującym wdzięczni z powodów wyłącznie semantycznych, czyli słów maskujących rzeczywistość.

Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy. Otóż rozwinięci pragną zachować rozwojowy dystans, bo niby dlaczego mają pozwolić, aby nierozwinięci ich prześcignęli w rozwoju. Utrzymanie dystansu rozwojowego pomiędzy rozwiniętymi a nierozwiniętymi gwarantuje kasę na dotacje na rozwój dla tych nierozwiniętych. Im większy dystans, tym więcej kasy z rabunku, a zatem i więcej kasy w funduszu spójności. Takie gospodarcze perpetuum mobile.

Psucie tej unijnej zabawki, przez zbyt szybki rozwój, musi budzić sprzeciw struktur unijnych. Próbuje się zatem, najpierw straszyć, potem grozić sankcjami każdemu, kto rozwija się za szybko. Wymusza się zielony ład, opłaty za CO2, wymyśla pakiety mobilności, prowadzi w mediach krucjaty, dorabia gębę antysemity i bolszewika. Uchwala rezolucje potępiające.

Warto zatem patrząc poprzez kurz bitewny, rozmaitych awantur jakie się rozgrywają w Polsce z dziesiątek dziwnych powodów, zauważyć, że w Brukseli smaży się przyszły budżet UE. Budżet, w którym Polska według tych co nas dotąd rabowali, może zyskać zbyt wiele. Może to właśnie z tego powodu w Polsce tak wiele konfliktów o jakieś bzdety.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku