°C

Papkin, co chciał być Hamletem

Felieton polityczny
 

Banałem jest stwierdzenie, że historia się powtarza najczęściej jako farsa. A dzisiejsi jej bohaterowie pragnący być Hamletami, odgrywają co najwyżej role Papkinów i to raczej takich z kiepskich przedstawień. Te wszystkie Jandy, którym Polska śmierdzi. Ci wszyscy Stuhrowie, dla których jesteśmy folwarcznymi parobki. Te wszystkie Kidawy chwalące się długą listą przodków walczącymi po obu stronach w bitwie pod Grunwaldem, dla których Polaka jest dojną krową. Wszyscy oni to postacie z kiepskiej farsy z kiepskimi aktorami.

Czas zarazy, w którym aby wygrać z niewidzialnym wrogiem, wypada, o ile nie być razem, to przynajmniej nie przeszkadzać, to czas jedności. I tak jak na prawdziwej wojnie, potrzeba zdecydowanego dowództwa, jasnych rozkazów, wyraźnego celu i jedności w jego realizacji. Nie jestem wielbicielem obecnego rządu, ani jego pomysłów na radzenie sobie z problemami z jakimi zmaga się Polska. Bo generalnie nigdy, z żadnego polskiego rządu nie byłem zadowolony. Ale SARS-CoV-2, to wróg, który nie bierze jeńców. Nie ogląda się na moje, wasze, nasze dąsy. Zaraża, zabija, niszczy gospodarkę. W nosie ma kodeksy, konstytucje, prawo. Jedyne co go może powstrzymać, to działania, które zalecają eksperci, a które wdraża do wykonania rząd. My musimy, chcemy, czy nie, lubimy to czy nie, działania te realizować. I to kompletnie oczywiste, że znaczna część tych wymaganych działań wymaga rezygnacji z naszych konstytucyjnych praw i wolności. Rezygnacji z beztroskiego komfortu i codziennych drobnych wygód. W imię wyższego, wspólnego dobra, jakim jest szeroko rozumiane zdrowie nas jako społeczeństwa. A teraz wracając do farsy.

Ci wszyscy tak rozpieszczani przez komunę, a potem przez postkomunę, jojczący artyści i naukowcy. Którzy w swojej większości jakimś dziwnym trafem nie potrafili zrobić kariery poza Polską. Podczas kiedy ich rodacy, wygnani przez kontynuatorów komuny, wyemigrowali za chlebem i to nie z szyneczką, gdzieś w świat na poniewierkę, jako tania siła robocza, w eurokołchozie, oni żyli sobie tu jak pączki w maśle. Robili kasiorkę, kosili forsę, dorabiali się milionów. Żyli w puchu i samozachwycie. Pieszczeni przez polityków, którzy w nosie mieli Polskę. Rozparci w pakamerze, którą sami nazwali salonem. Samo beatyfikowani na elitę. I teraz kiedy wszyscy razem zmagamy się z niedogodnościami, koniecznymi, bo tego wymaga walka z epidemią, oni wzorem XVIII wiecznych warchołów, krzyczą VETO. Gardłują jak podpita drobna szlachta na sejmikach, że władza zabiera im WOLNOŚĆ, łamie ich PRAWA, depcze ich DEMOKRACJĘ.

A ponieważ żyją w kolorowej bańce ignorancji, nie mają pojęcia, że już mieliśmy w naszej historii wybitnych obrońców: wolności, demokracji i prawa. A wśród nich najgorliwszymi byli Prusak Fryderyk II, król Prus i Prusaczka na rosyjskim tronie, caryca Katarzyna II. Oboje za łapówki i zręczne manipulowanie opinią Polaków, umacniali w pustych łbach warchołów przekonanie, że wolność i demokracja ważniejsze są od losu Ojczyzny. A kiedy już Polskę rozdarli na trzy zabory, wzięli całe to towarzystwo za pysk. Bez sentymentów wobec pożytecznych idiotów. Dzisiaj historia się powtarza. Jako farsa. A w niej Papkin w roli Hamleta. Nawet nie za srebrniki.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku