°C

Nasze nasze

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Zaimki dzierżawcze, szczególnie w konwencji My-Oni i Nasze-Ich, na stałe są obecne w polityce. A im bardziej mierni są politycy, bym chętniej korzystają z tych zaimków. W przypadku lubuskiego ma to dosyć zabawną praktykę. Bo okazuje się, że pieniądze w Lubuskim budżecie, są dla ekipy rządzącej, „nasze”, i nie daje ich ona nikomu, kto nie jest „nasz”. A ponieważ Janusz Kubicki już nie jest „nasz”, tylko „ich”, to nie pozwala się na to, aby powstała ścieżka rowerowa pomiędzy Zieloną Górą, a Nową Solą, bo to byłaby „ich” ścieżka rowerowa. Za to zbudują „naszą”, nie wiadomo po co, ale będzie „nasza”.

Natomiast jak „Oni”, czyli rząd, ma pieniądze w ramach „Ruskiego ładu”, to jednak pieniądze są „nasze”, bo „nam” się należą. Tu przypomnę, że „Ruski Ład” wymyślił „putinowski „nasz” człowiek w Warszawie. To, że władza Marszałkowska ma zwyczaj dawania stołków „swoim”, w „naszych” szpitalach, w trosce o „nasze” zdrowie wspomnę tylko na marginesie.

Ale zawsze można jeszcze głupiej. Bo oto powstał marszałkowski organ prasowy pod, a jakże, tytułem „Nasza Lubuska”, oczywiście w rozumieniu „nasza”, bo ta druga Lubuska jest przecież „Ich”. Żeby było jeszcze śmieszniej, w „Naszej Lubuskiej”, zatrudniają się byli dziennikarze zatrudnieni w „ich” Lubuskiej. Nie chcę komentować decyzji moich dobrych znajomych, bo nie podzielam niemądrego podziału małego lokalnego dziennikarskiego świata na „nasz” i „ich”. Oceniam moich kolegów za to jak piszą. Mądrze czy głupio, ale nie za to u kogo.

Trzymając się konwencji zaimków dzierżawczych, na pierwszej stronie tej nowej gazety, Poseł Sługocki, który chce zawładnąć teraz za pomocą „swojego” organu „naszą” wyobraźnią medialną, z otwartą przyłbicą oświadcza, że sukces jest „nasz” a porażki są „moje”. Owe „nasz” dotyczy rzecz jasna „naszej” partii i „naszej” władzy, bo to przecież oczywiste, że „ich” sukcesy są przecież porażkami. Część zdania, o „moich” porażkach, jest oczywiście żartem, bo przecież jest nie do pomyślenia, aby w „mojej” partii, ktokolwiek tu na miejscu zauważał „moje” porażki.

W kwestii „nasze” nasuwa mi się zresztą szereg pytań, a jednym z nich jest kwestia za czyje pieniądze ów organ powstał i kogo reprezentuje. Bo jeżeli idzie o Gazetę Lubuską, wszystko jest czytelne i generalnie wiadomo, kto daje kasę i komu gazeta służy. Choć w tej sprawie zdania są podzielone, to istnieje obiektywna rzeczywistość i sprawa jest transparentna. Finansowanie „Naszej Lubuskiej” nie wiadomo jakie ma źródła i nie wiadomo na ile zaangażowane w to są pieniądze, które władza marszałkowska nazywa „nasze” tak jak „nasza” jest dla niej regionalna służba zdrowia, służąca tak bardzo „naszym”, czyli „swoim”.

Sprawa nie jest błaha i wymaga kontroli. Bo niejasność w przypisaniu naszości zaimkowi „nasza” w polityce, rodzi spore wątpliwości. Znając zaś marszałkowską władzę od strony rozumienia zaimka „nasze”, można się spodziewać, że „nasze” w kwestii celów i korzyści, ogranicza się do „swoich”, a w kwestii kosztów „nasze” oznacza, że nową koncepcję hejtowania rządu sfinansujemy z publicznych, czyli pieniędzy wszystkich Lubuszan. A na to zgody nie ma.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku