°C

Musimy być…

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Na naszych oczach rozsypuje się mit niezwyciężonej Ameryki. Najpotężniejsze mocarstwo w dziejach, niepomne historii upadłych imperiów, przepełnione pychą swojej doskonałości, rejteruje z podkulonym ogonem z kraju nie posiadającego żadnego militarnego potencjału, ze średniowieczną gospodarką i plemiennymi stosunkami społecznymi. Gdzie można bezkarnie zabijać kobiety, a większość jest analfabetami. Goliat przegrywa z Dawidem. To dobry pretekst aby rozważać sens państwa. To czym jest i czemu służy. I nie o USA chodzi, ale o Polskę

Postawmy zatem pytanie czy państwo jako byt jest potrzebne? A jeśli tak to komu i jakie? Historia uczy, że bez państwa też można funkcjonować, choć akurat w przypadku Polski, jest to znacznie utrudnione. W klasycznym ujęciu państwo stworzone wolą jego mieszkańców jednoczy terytorium, język i religia. Dwa ostatnie czynniki silnie integrują. Stąd każdy okupant zwalcza rodzimy język i narzuca swoją religię. Jest jeszcze jeden dylemat. Chodzi o to, czy państwo ma być silne, czy słabe. W polskiej tradycji nie ma zapotrzebowania na silne państwo. Mamy skłonność do nieposłuszeństwa, rokoszów, partyzantki. Nie mamy bałwochwalczego stosunku do władzy. Tym różnimy się od naszych dwóch agresywnych sąsiadów. Obaj mają skłonność do totalitaryzmu, choć trzeba przyznać w dwóch odmiennych stylach. Nam Polakom żaden z nich nigdy w historii nie przypadł do gustu. Nie podporządkowali nas sobie zaborcy i okupanci, zatem tym bardziej nie podporządkuje nas sobie żadna władza wybrana przez nas samych. Wbrew logice geopolitycznej, mimo ewidentnych zagrożeń i od Zachodu i od Wschodu, nie chcemy, aby Polska była zbyt silnym państwem. Boimy się bowiem o naszą wolność.

Już von Moltke opisywał nas Bismarckowi jako naród o republikańskim charakterze porównywalnym z rzymską tradycją republiki. Charakterze wynikającym nie z naśladowania, ale z posiadania własnej tradycji republikańskiej trwającej ponad 1000 lat. Tradycyjna słabość państwa, wynikająca z tej tradycji, często obracała się przeciwko nam. Mimo to nie chcemy za silnej władzy. Naszą siłą jest poczucie wspólnoty zaklętej w nazwie Rzeczypospolita. Ta unikalna w Europie tradycja wymaga narodowej zgody konsensusu w najważniejszych sprawach. Stąd każdy zewnętrzny wróg aby Polskę zniszczyć, niszczył ów konsensus. Nasyłał agentów, przekupywał, tworzył wrogie sobie stronnictwa. Burzył jedność, zwalczał religię, niszczył autorytety, psuł szkolnictwo i morale.

Zatem w naszej najnowszej historii nie dziej się nic nowego, co by już wcześniej się nie działo. To dlatego wrogowie nie chcą by uczono w szkole historii. To dlatego wrogowie napuszczają nas na siebie poprzez zagraniczne polskojęzyczne media i judzą jednych przeciwko drugim.

W tej oczywistej grze stacja TVN pozwalając Władysławowi Frasyniukowi na publiczne lżenie polskich żołnierzy, na obrażanie ich i nazywanie psami, objawia swoją wrogość do Polski, a państwo które na to zezwala jest państwem słabym. Słabym, bo my sami tego chcemy. A chcemy tego co chcą nasi wrogowie. A właśnie teraz, kiedy Ameryka jest słaba, powinniśmy być jako państwo silni i nie powinniśmy patyczkować się w wrogami wewnętrznymi kryjącymi się za hasłami o wolności.

I zastanówmy się, czym Afgańczycy rzucili na kolana kolosa. Co było ich siłą? Jedność!!!

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku