°C

Lenin

Felieton polityczny
 

W powszechnym przekonaniu Władimir Putin to diabeł wcielony, a wszystko co robi jest przesiąknięte złem niczym onuca piechura potem. Dla kogoś, podłączonego intelektualnie do ścieku informacyjnego zwanego telewizją, to tak oczywiste jak szczerość Donalda, albo patriotyzm Radka. Komuś czytającemu historię Rosji Ludwika Bazylowa, obecny prezydent Rosji jawi się jako rozwydrzone dziecko, które dostało na Gwiazdkę samochód strażacki z wyjącą syreną i terroryzujące rodziców hałasowaniem. Fakt, że Putin bawi się nie samochodzikiem, ale prawdziwymi rakietami z atomowymi głowicami, nie zmienia jednak oceny jego intelektu.

Historia naszego wschodniego sąsiada obfituje jakże licznymi typami od niego znacznie bystrzejszymi i mającymi więcej determinacji w międzynarodowym bandytyzmie. Tradycją Rosji jest bezmyślna mongolska agresja wobec sąsiadów i aberracyjna idea budowania za każda cenę imperium. Idea, która latami trawiła ten nadzwyczaj bogaty kraj, rujnując demografię i gospodarkę.

Pisze o tym w „Historii Rosji” Ludwik Bazylow, rzecz jasna między wierszami i nieco wbrew sobie, lawirując jako historyk pomiędzy wiernopoddańczym obowiązkiem chwalenia Rosji, wszak pisał tę księgę w czasach realnego socjalizmu, a krytyką caratu. Szczególnie tego z 2 połowy XIX stulecia, kiedy w Rosji rodziły się i umierały rozmaite chore ideologie rewolucyjne. Chore, bo wyrojone w mózgach szlacheckich 20 latków, którzy chcieli wyzwolenia chłopów za pomocą napuszczania ich na rosyjską władzę. Mimo wielokrotnych prób owych młodych durniów chłopi pozostawali obojętni na obróbkę ideologiczną i tradycyjnie kochali cara batiuszkę, winiąc za swój ciężki los biurokratów. W efekcie każde kolejne pokolenie wyzwolicieli ludu, uznawało, że lepszą drogą do uwolnienia chłopów z ich materialnej niedoli, będzie terror i zabijanie policmajstrów i cara. Lenin czerpiąc twórczo z tego doświadczenia zrozumiał, że aby rewolucja się w pełni udała, najpierw trzeba zabić cara i policmajstrów, a potem zamordować parę milionów chłopów, aby przekonać ich do dobrodziejstw rewolucji. A dopiero potem utwierdzać ich w miłości do rewolucji dobrym słowem.

Maniera wyzwalania innych dla ich własnego dobra, nie jest cechą jedynie rewolucji w Rosji, to maniera wszelkiej maści inteligentów uważających się za zbawców ludzkości. Korowód owych zbawców kroczy także przez najnowszą polską historię. Oto idą w tym korowodzie okrągłostołowi zbawcy, którzy uratowali nas przed nami samymi. Bez nich przecież Polska spłynęła by krwią w domowej wojnie. Po nich dumnie kroczą, w złotych aureolach reformatorów, złodzieje i zdrajcy, którzy dla naszego dobra sprzedali nasze deficytowe fabryki, aby je uratować. A teraz właśnie, każą się nieść w lektykach Europejczycy, niosący do naszego ciemnogrodu kaganek postępu, uważający, że Unia Europejska lepiej będzie w Polsce rządzić od nas samych.

Znając historię Rosji, łatwo zrozumieć, że ostatecznie z na końcu tego korowodu przyjdzie jakiś kolejny Lenin, aby jak on przekonywać nas do tego co będzie dla nas lepsze.

Dlatego zamiast straszyć Putinem, ja postraszę słuchaczy Europejczykami, którzy wraz z unijną kliką, chcą nam urządzić Polskę wbrew nam. Straszę, bo zgodnie z tradycją rewolucji, gdzieś za nimi przyjdzie ktoś, kto będzie nas opornych przekonywał do postępu strzałami w potylice.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku