°C

Koronawirus w UE

Felieton polityczny
 

Koronawirus prowokuje do zweryfikowania wielu potocznych sądów. A ponieważ epidemia nie osiągnęła swojego apogeum i jeszcze nie wiadomo jakie cywilizacyjne skutki wywrze, trudno przewidzieć czego owa weryfikacja będzie dotyczyć i jak będzie głęboka. Tym niemniej pewne trendy już się wyłaniają z chaosu epidemiologicznych komunikatów.

Wydaje się być już zupełnie jasnym, że Unia Europejska jako projekt polityczny, nie sprostała rzeczywistości. Jak każdy byt zrodzony z socjalistycznego lekceważenia logiki i prawa natury, zdechł rażony wirusem. To nie oznacza, że UE nie ma sensu jako byt o funkcji gospodarczej i nazwijmy to turystycznej. Pseudo katolickie gadanie o jedności i solidarności, wspólnych celach i wartościach okazało się bredzeniem szaleńca na lewackich psychotropach.

Unijne elity zarażone wirusem liberalnego socjalizmu udały się na polityczną kwarantannę i zamilkły, pozostawiając państwa członkowskie samym sobie. Unijna wierchuszka okazała się bezradna jak pijane dziecko we mgle, wobec rzeczywistości, a instytucje takie jak TSUE okazały się instytucjami służącymi jedynie terroryzowaniu politycznego zdrowia i trzeźwego osądu tych państw, które są wolne od lewackiego wirusa spreparowanego przez Spinelliego i jego wyznawców.

Koronawirus uzmysłowił jak ważne w obliczu poważnych a nie wymyślonych przez ideologów, problemów, są sprawne państwa narodowe. Sprawne w sensie jedności kulturowej, zwartości kulturowego konsensusu, wspólnej i utrwalonej wielowiekową tradycją bazy ideowej, do której można się w razie zagrożenia odnieść. Wirus skompromitował wszystkie te nowoczesne miazmaty rozmaitych ekologów, genderystów, proroków ateizmu. Okazało się bowiem, że natura jednym machnięciem swojego ogona ujawnia słabość ludzkiej kondycji, rozpartej pyszałkowato na otomanach quasi naukowej wiedzy o wszystkim.

Gospodarczy i obyczajowy liberalizm, przeświadczenie, że geniusz europejskiego modelu społeczeństwa przyszłości to najdoskonalszy twór ludzkiego umysłu, ujawniły swoje oczywiste słabości. Wiara, że jesteśmy globalną wioską, z której wystarczy jeden progresywny krok, aby znaleźć się w socjalistycznym raju, w którym każdy dostanie według potrzeb, okazała się mirażem.

A Europie nadal bardzo jeszcze daleko do posiadania na każdą dolegliwość stosownej pigułki. Już wiemy, że nie istnieją, ani tak zwana solidarność europejska, ani wspólnota interesów. Państwa narodowe muszą zadbać o własnych obywateli i w oparciu o własną kulturową tradycję zmierzyć się z zagrożeniem. Bowiem globalne mogą być jedynie epidemie, ale gospodarka, dla bezpieczeństwa narodów, musi być w jak największym stopniu autarchiczna.

Globalny handel sprzyja rozwojowi koronawirusa, ale wbrew pozorom nie jest zdolny do zapewnia maseczek czy respiratorów krajowi ogarniętemu epidemią. Globalizm jako alternatywa dla lokalnej gospodarki okazuje się niszczącą świat ideologią.

Czy świat zrozumie lekcję jaką daje nam koronawirus? Raczej nie. Jak minie epidemia, z nor wylezą wrzaskliwi wyznawcy ideologii, że człowiek brzmi dumnie i może wszystko.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku