°C

Kompleks dwóch mieczy

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Jakoś tak się złożyło, że zwycięstwo PAD w wyborach zbiegło się w czasie z 610 rocznicą bitwy pod Grunwaldem. To pierwsze jakaś hamburska prasa skwitowała tytułem „Zwycięstwo Dudy dla durnej Polski”. To, że kogoś w Polsce zabolał ów tytuł nie dziwi, bo tresowani jesteśmy od lat w narodowych kompleksach, ale to, że jakaś niszowa hamburska prasa, zamiast kryzysem w działalności domów publicznych z powodu covid 19, zajęła się Polską, zastanawia. Co takiego drzemie w aryjskiej duszy, że cierpi welszmerc z powodu wydarzeń w Polsce? Czy może jest to przejaw głęboko ukrytego kompleksu bitwy pod Grunwaldem?

Zanim o kompleksach, może najpierw o kasie. Mało kto wie, że po IWŚ w Niemcy wpompowano ponad 5 mld $, aby gospodarka im nie zdechła. Reanimowana gospodarka, świetnie się przydała potem Hitlerowi. Po IIWŚ, wpompowano w Niemcy 14 mld $, w ramach oficjalnej pomocy, która była przykrywką do kilkakrotnie większych kwot zrabowanych, wytransferowanych poza Rzeszę, a które za zgodą Amerykanów wróciły do Niemiec. Te powojenne kwoty należy pomnożyć razy 10, aby zrozumieć jakie to pieniądze na dzisiaj. Niemiecka propaganda głosi, że to cud gospodarczy, a jego autorem czyni Ludwiga Erhardta. Piękne kłamstwo, a przecież chodzi o kilkaset miliardów dolarów.

Przy okazji leczenia kompleksów warto zauważyć, że Polska, ani po I wojnie , ani po II, mimo gigantycznych strat, wszak obie wojny toczyły się na polskim terytorium, nie dostała w zasadzie ani dolara pomocy, dla odtworzenia gospodarki. Odbudowaliśmy się sami. Ale przecież to nie wszystko. Do odbudowy gospodarki są potrzebni ludzie. Polacy przetrzebieni demograficznie i z premedytacją pozbawieni elit intelektualnych, podczas kiedy Niemcy zostali zasileni, przesiedleńcami ze Wschodu, a jakiś czas później, kilkoma milionami gastarbajterów z krajów zrujnowanych i ograbionych podczas wojny przez Niemcy. Zatem nie ma cudu gospodarczego, nie ma sławnej na cały świat pracowitości niemieckiej. Nie istnieje też wyjątkowy aryjski talent do inżynierii. Za wszystkimi tymi bajdami kryją się pieniądze i protekcja mocarstw, potrzebujących Niemiec do realizacji swojej polityki w Europie. To dzięki temu Niemcy urosły i rozpostarły pawi ogon swojej wielkości i wyjątkowości. Ale świadomość, własnej słabości tkwi jak ziarnko piasku pod teutońską powieką.

Teutońską, bo Krzyżactwo, za sprawą Prus, wplecione zostało w niemiecki etos historyczny. Bo bandytów w białych płaszczach z krzyżem, sami Niemcy uczynili swoimi bohaterami. Zapytacie dlaczego? To dosyć proste. Bowiem w historii Niemiec poza głupawą mitologią o poetach, filozofach, inżynierach nie ma niczego co można niemieckim dzieciom w szkołach podać jako przykład godny naśladowania. Z braku laku nieudaczny Stauffenberg, zwolennik kolonizacji systemowej Polski, wyprany z honoru arystokrata, uchodzi za ofiarę nazizmu.

To dlatego obecny polski sukces, który zawdzięczamy wyłącznie sobie, wbrew niemieckiej pomocy, tak boli pismaków z Hamburga. Ich nadal po 610 latach boli to, że ta „polska dzicz ze Wschodu” spuściła im manto na grunwaldzkich polach. Tak bardzo, że chcą polskich kierowców usunąć z niemieckich szos. W ramach wyrównywania szans. Swoich oczywiście.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku