°C

Gruba Kaśka

Felieton Polityczny Krzysztofa Chmielnika
 

Pewien profesor udzielił wywiadu pewnej gazecie. Mówię, „pewien” i „pewnej” nie dlatego abym chciał coś ukryć, ale dlatego, że nie chcę wzbudzać „kurzu” bezsensownych politycznych kontekstów. Tym bardziej, że rozmowa ociekała polityką, a sama gazeta do obiektywnych politycznie nie należy. Rozmowa dotyczyła badań związanych z preferencjami politycznymi Polaków i częstym w przestrzeni publicznej pytaniem dlaczego tak, a nie inaczej głosujemy. W tle wspomnianych badań można znaleźć bezsensowny podział, na prawicę i lewicę, który uparcie lansują wszelkiej proweniencji komentatorzy, także ci z dumnymi tytułami akademickimi.

Historycy co prawda informują nas, że w zasadzie od początku XVIII wojska rosyjskie na stałe stacjonowały w Polsce, ale dziatwa szkolna ma w tej kwestii dosyć mgliste pojęcie. W czasie kiedy Europa stawała się coraz bardzie totalitarna, co propagandziści marksistowscy, udający historyków, nazywają monarchiami absolutnymi, Polska nurzała się, jak dziki wieprz, w demokracji. Nie bez pomocy sąsiadów. Czyli tak jak dzisiaj.

Skoro zaś rosyjskie wojska stacjonowały w Polsce, a polscy królowie byli obierani przez rosyjskich carów, polska armia nie istniała, a byle warchoł mógł zerwać sejm i sparaliżować państwo, niebywałym majstersztykiem politycznej intrygi było wmówienie Rosjanom, że Polska stanowi dla nich zagrożenie. Tej intrydze całe swoje życie poświęcił Fryderyk II Hohenzollern, wielbiciel idei, że wszystko można zamienić na geometrię. Państwo, wojsko, system rolny, naukę, kulturę.

Intrygi i jej sukcesu nie da się pojąć, bez Feliksa Konecznego i jego nauki o cywilizacjach. Bowiem upadek Polski to skutek starcia trzech typów cywilizacji. Łacińskiej do której należała Polska, bizantyńskiej do której należały ongiś Prusy, a dzisiaj Niemcy i turańskiej, do której od zawsze należy Rosja niezależnie: biała, czerwona, czy putinowska. Prusy w ramach cywilizacji bizantyńskiej weszły na drogę merkantylizmu, czyli uczyniły z państwa spółkę handlową, której metodą była agresja gospodarcza, a celem możliwie najbardziej zasobny budżet. Obywatele byli pracownikami tej spółki. Prawda, że to i dzisiaj można powiedzieć o Helmutach?

Rosja należąca do cywilizacji turańskiej wyrastającej z tradycji azjatyckiej dziczy, toczyła wojny terytorialne, nie po to, aby na tym się dorabiać, ale po to, aby mieć. A mieć po to, a by mieć prestiż. Aby innym bogactwem i blichtrem świecić po oczach. Nakraść, nagrabić, złupić… i zwalić to na kupę i straszyć tym tych, którzy mają mniej. Prawda, jakie to współczesne i nieodległe.

Zderzenie cwanego i cierpliwego kupca, za przemądrzałą pozerką, rozgrywka ascety, żyjącego w tępej pruskiej dyscyplinie, z rozpustnicą, grubym obrzydliwym babskiem ważącym ze 150 kg, niezaspokojonym erotycznie, musiało się skończyć tak jak się skończyło. Prusak z Berlina ograł Prusaczkę z Petersburga, a ta oddała mu połowę Polski z Gdańskiem jako bramce celnej, tuczącej się na całej gospodarce Polski znajdującej się w dorzeczu Wisły i Bugu. I to bez użycia swojej armii.

Przytaczam historie rozbiorów, aby przypomnieć, że Niemcy to spółka handlowa, której jedynym celem, jest podbój gospodarczy sąsiadów. W podboju tym jest miejsce na skryte wrogie nam intrygi i afiszowanie się deklaracjami o przyjaźni. A wmawianie nam, że największym naszym wrogiem jest Rosja, a Rosji, że my, ma długą tradycję, gwarantującą im większe zyski z Polski.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku