°C

Gorszy sort

Felieton polityczny
 

Właśnie zakończył się kolejny festiwal chopinowski. Dla wielu ludzi festiwal jest światowej rangi ewenementem muzycznym. Do Polski pielgrzymują młodzi ludzie z całego świata, świetni pianiści, często o dobrze już rokującej karierze. Do tegorocznego zgłosiło się ich 500, z czego dopuszczono do eliminacji 164, a zakwalifikowano do konkursu 87. W tym 22 Chińczyków i 14 Japończyków, które to narody rozkochane są w Chopinie.

Pytani o motywy startowania i przyjazdu do Polski, często nadzwyczaj pozytywnie mówią o Polsce, publiczności festiwalowej, życzliwości Warszawiaków. Rzecz oczywista, bycie laureatem otwiera szeroko drzwi do pianistycznej kariery. Na światowych estradach wiadomo bowiem, że finaliści, którzy w Warszawie spodobali się jurorom, muszą być pianistami najwyższej światowej klasy. A konkursowa wygrana, to jak złoty medal olimpijski. To zapisanie się w historii muzyki.

Co jest w tym konkursie takiego, że garną się do niego najlepsi z najlepszych młodzi adepci do pianistycznej sławy? Otóż tym magnesem jest muzyka naszego wielkiego rodaka. Jednego z muzycznych geniuszów, których wcale nie tak wielu zesłał na Ziemię Bóg. Ja wiem, że większość z Państwa nie słucha Chopina. A kiedy słyszycie muzykę poważną, przełączacie radio i telewizor na muzę znacznie lżejszą. Rozumiem to, bo kochanie Chopina nie jest obowiązkowe. Ale nie o muzycznych gustach rzecz.

Muzyka Chopina, o tym wie każdy, jest arcypolska. Mazurki, polonezy, mazury, nasza narodowa, a także ludowa muzyka zaklęta geniuszem kompozytora w arcydzieła muzyczne. Arcydzieła nie tylko czarujące unikalną polska urodą, ale i wirtuozerskimi wyzwaniami, którym jedynie najlepsi mogą sprostać. Jest też w muzyce Chopina lekkość, kapryśność, rzekłbym nawet, że to coś, co młodzi nazywają fanem, czyli zabawą. Bo czuje się w tej muzyce niebywałą łatwość z jaką swoje utwory nasz narodowy kompozytor grał, popisując się biegłością palców. Jego muzyka to oczywiste wyzwanie, wręcz sportowe, brzęczące prowokacyjnie, … a spróbujcie, jeśli potraficie.

Uczestnicy konkursu podejmują rękawicę rzuconą im przez kompozytora prawie 200 lat temu. Pragną się zmierzyć z geniuszem Chopina. Tu w Polsce. Wśród Polaków, którzy jak nikt inny wie jak powinien brzmieć Chopin. Bo Chopin brzmi w każdym takcie Polską. Polską dumną, piękną, unikalną i niepokonaną. Grając Chopina uczestnicy konkursu, pragną przez krótki czas być Polakami, mieć w sobie polską duszę, pragną, aby ich serca biły po polsku. Pragną, bo wiedzą, że bez tego nie da się dobrze zagrać Chopina.

Słuchając koncertu laureatów tegorocznego konkursu, takie właśnie mi przyszły myśli do głowy. A wraz z nimi poczucie przynależenia do tradycji wielkiej i pięknej. Tradycji, która na tych pianistach robi wielkie wrażenie. Tradycji, która jednak dla wielu tak zwanych Polaków, których paradę ostatnio oglądałem w Parlamencie Europejskim, jest pretekstem do kompleksów, a te z kolei do poniewierania tej tradycji, a nawet opluwania. Nie jest mi z tego powodu smutno. Nie jestem na nich także zły. Jest mi ich raczej żal, że są kimś gorszego sortu z własnego wyboru. Chcą być gorsi, więc takim są. A nawet tym się szczycą.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


- KAMPANIA SPOŁECZNA -


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku