°C

Kamerdynerzy

Felieton polityczny
 

W Dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada, TVP puściła film Kamerdyner. Zbieżność tematu filmu z tą konkretną datą nie jest przypadkowa. Bo z jednej strony czas odwiedzania grobów, oddawania szacunku zmarłym, jest w swoim rdzeniu dniem pamięci o tych, którzy byli i o tym co było, ale z drugiej, a może nawet z tej samej strony, o świadomości własnych korzeni.

Tego skąd się jako potomkowie konkretnych przodków, ale także kontynuatorzy szerszej zbiorowości wywodzimy. Chcąc,nie chcąc, bowiem w sztafecie pokoleniowej niesiemy na swoim odcinku życia, pałeczkę tradycji, a może nawet i obowiązków, jakie nam przekazano.

W filmie przypomniano, w wersji epickiej, na przykładzie losu Kaszubów, konflikt dwóch takich sztafet wynikający z konfliktu dwóch tradycji. Tradycja lokalna, polska, mająca za sobą setki lat kontynuacji w duchu polskości, splotła się z tradycją germańskiej ekspansji i podboju. Tradycji wynikającej z krzyżackiego ducha mordu i wyzysku. Ta pierwsza polska w gruncie rzeczy chłopska i pozytywistyczna, w latach międzywojennych, dzięki przyłączeniu Kaszub do Polski dostała szansę na rozwój, którą świetnie wykorzystała. Ta druga germańska, mniej żywotna bez ochrony niemieckiego państwa, pod naporem kaszubskiego etosu schroniła się do Gdańska, pod niemieckie skrzydła. Skrzydła, które z czasem stały się brunatne.

Nie będę streszczać filmu i relacjonować, tego jak germańska tradycja, wsparta siłą niemieckiego państwa dokonała, wynikającej wprost ze swojej tradycji, czystki etnicznej i holokaustu tych Kaszubów, którzy śmieli być wykształceni i czujący po Polsku. Trzydzieści tysięcy Kaszubów, w większości księży, lokalnych liderów, bogatych chłopów, urzędników przedsiębiorców, nauczycieli, prawników, lekarzy, słowem kaszubskiej elity zostało zamordowanych nie przez regularne siły policyjne, albo wojsko, ale przez żądnych rewanżu niemieckich sąsiadów, do których należeli rodzice Eryki Steinbach. Zwykłych Niemców, którzy odkryli w sobie krzyżacki gen mordowania tych, którzy inaczej myśleli. Gen, który, nie mam co do tego żadnej wątpliwości, wciąż we współczesnych Niemcach drzemie i czeka na zezwolenie.

Nad kaszubskim Katyniem, nad Piaśnickim Lasem unosi się cień Danzigu, Gdańska, punktu wyjścia dla niemieckiej ekspansji na Kaszuby i Polskę. Cień złowrogi. Cień, który widoczny jest także w dzisiejszej polityce. To w Gdańsku za niemieckie pieniądze, zgodnie z tym o czym pisał, a czemu nikt nie zaprzeczył, Paweł Piskorski, zrodzony został pomysł na Platformę Obywatelską, z której wyemanowało środowisko gdańskiego ratusza, ojcowie chrzestni Europejskiego Centrum Solidarności, wszyscy tak jawie antypolscy. Władza, która chciała deweloperom sprzedać Westerplatte, w którego ziemi znajdują się szczątki jego obrońców z 1939 roku. Władza czcząca nazistowskie Wolne Miasto Danzig. Władza czcząca nazistowskich obywateli Gdańska.

I widać wyraźnie, że niemiecki zamysł wymordowania kaszubskiej elity, po trzech pokoleniach od dziadków z Wehrmachtu, odniósł zamierzony skutek. Bo efektem mordu na kaszubskiej patriotycznej elicie, jest antypolskość i złodziejstwo gdańskich elit.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka