°C

Dostrzec pozytywy

Felieton polityczny
 

Warto dostrzegać pozytywny w każdych, nawet pozornie, złych okolicznościach. Nie zawsze to się udaje, ale próbować warto. Oto bowiem trwa rosyjska agresja na Polskę. Niektórzy nazywają tę agresję hybrydową, choć zapewne nie bardzo rozumieją sens tego pojęcia. Szczególnie tego, że jest to agresja groźniejsza od tej niehybrydowej, czyli takiej kiedy strzela się prawdziwymi pociskami.

Agresja to agresja. Nieważne jakimi metodami. Ta, tak zwana hybrydowa, uzbrojona jest w broń wyjątkowo niebezpieczną, a mianowicie w humanitaryzm. Bo humanitaryzm także może być doskonałym orężem.

Rosja atakując Polskę realizuje kilka celów. Atakuje przy okazji Białoruś, co oczywiste, ale atakuje również Europę. W przypadku Białorusi, chodzi o uzależnienie od Rosji. Bo albo Białoruś odda się w rosyjskie ramiona, albo ulegnie ruinie gospodarczej wskutek gospodarczych restrykcji i … odda się w rosyjskie ramiona. Jeżeli idzie o Europę, to Rosja gra na rozbicie jedności Europy i zyskanie statusu gracza, który w układach bilateralnych rozgrywa swoje interesy sterując istniejącymi w Europie napięciami gospodarczymi i politycznymi. Przykład NS II i kolaboracji Rosji z Niemcami, jest tego przedsmakiem.

Odrębną sprawą jest generalne osłabienie Europy. Słabsza Europa, to silniejsza, choć nadal słaba Rosja. Rosja wie doskonale, bo to jej tradycyjna doktryna podboju terytorialnego, czym jest podbój przez zasiedlenie. To podbój polegający na osiedlaniu się „pokojowym” przedstawicieli własnej nacji, albo religii, na terytorium, które chce się zawłaszczyć. Tak rusyfikowano Polskę, Pribałtykę, Ukrainę. Tę metodę stosowali wcześniej Brytyjczycy, a jeszcze wcześniej w Średniowieczu Arabowie. Teraz za pomocą muzułmanów dokonuje się „pokojowy” podbój Europy. Rosja jedynie dołączyła do planu podboju organizowanego przez muzułmańskie państwa, na tyle bogate, aby tym podbojem zarządzać.

Gra jest całkowicie czytelna. Niewykluczone, że toczy się ona także za cichą zgodą Chin, które na tym ogniu pieką swoją pieczeń. Im bowiem słabsza Europa, tym silniejsze Chiny. To przecież banał. Rozważanie te można ciągnąć i snuć dalej analizy o interesariuszach agresji muzułmańskiej na Europę przez Białoruś, ale warto zauważyć pozytywy tej sprawy.

Po pierwsze Polska odkrywa starą prawdę o konieczności posiadania własnej silnej obrony i nie liczenia na „sojuszników”. Po drugie ujawniają się wewnętrzni wrogowie niezawisłości Polski. Ujawnia się agentura, i ta ze wschodu i ta z zachodu. Po trzecie UE zdradza swój wrogi w istocie stosunek nie tyle do Polski, co do jej ambicji rozwoju i bycia bardziej samodzielnym podmiotem. Po czwarte im bardziej skuteczna jest nasza obrona, tym bardziej rośnie nasz prestiż i międzynarodowy szacunek. Po piąte wreszcie rządzący (jakie to szczęście, że właśnie ci, a nie opozycja) odbierają brutalną lekcję polityki na wyższym poziomie. Dzięki czemu możemy awansować do grona państw mających interesy, a nie przyjaciół. Państw, które cynicznie wykorzystują swoje potencjały.

Warto te i inne pozytywy widzieć mimo politycznego jazgotu jaki wytwarzają nasi wrogowie, którym wystarcza ciepła woda w kranie, poklepywanie po plecach na europejskich salonach i finansowe ochłapy z europejskiego stołu. Warunkiem powodzenia jest jednak to, aby rząd dostatecznie szybko odrabiał lekcje z geopolityki. W tej sprawie, mimo wszystko, jestem ostrożnym optymistą.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku