°C

Czerwona toga

Felieton polityczny
 

Teutońskie pomruki, co jakiś czas, dochodzące z Niemiec nie powinny nikogo dziwić. A jeśli już to jedynie karmionych medialną mortadelą o niemieckiej do nas przyjaźni. Kolejnym potomkiem dumnej tradycji cywilizacyjnej Wehrmachtu i zarazem światłym przedstawicielem niemieckich koncepcji specjalnego prawa dla podludzi, który przypomniał nam o niemieckiej kulturze, jest przewodniczący sądu konstytucyjnego w Karlsruhe Andreas Vosskuhle.

Ten odziany w czerwoną togę Niemiec, następca tych wszystkich Hansów Globke, współtwórców Ustaw Norymberskich, postanowił wypowiedzieć się w kwestii naszego polskiego Trybunału Konstytucyjnego. I zgodnie z wyssanym z mlekiem matki przeświadczeniem o wyższości swojej rasy i geniuszu niemieckiego prawa, wypowiedział się niczym nieomylny w swoich prawniczych sądach papież. Przy okazji wygłosił kuriozalny pogląd, że teraz demokracja polegać na tym, że rację ma mieć, nie większość, ale mniejszość.

To rzecz jasna była aluzja do PiS, bo przecież, co oczywiste, ta światła konstrukcja intelektualna nie mogła dotyczyć Alternative fur Deutschland. Bo zdaniem tego myśliciela, a przecież jak sami o sobie mówią, Niemcy to naród filozofów, populiści nie zasługują na tę progresywną koncepcję demokracji. Populiści są bowiem niebezpieczni, bo głoszą hasła, które akceptują wyborcy. Taki to demokrata z pana sędziego.

Ja dobrze wiem, że Andreas Vosskuhle, ta prawnicza opoka, na której najwyższa kasta opiera niechęć do własnego państwa i dla którego uosobieniem prawnej rzetelności jest Małgorzata Gersdorf, wraz z ekipą sięgającą korzeniami stalinowskich zbrodniarzy sądowych, w nosie ma to co ja w tym felietonie sobie o nim powiem. Jednak warto o tym mówić, ponieważ ów jegomość prezentuje poglądy, które z ochotą wyznaje pewna część polskiej opozycji, co rodzi uzasadnione podejrzenie, że jest ona niemiecką agenturą. Bo nie należy podejrzewać, że te wszystkie argumenty o totalitaryzmie PiS, łamaniu konstytucji, deprawacji demokracji wymyślili Borys Budka, Sławomir Nitras, albo Kamila Gasiuk-Pihowicz, bo to nie ten format. Oni jedynie powtarzają, to co im suflują autorytety zza Odry. Znając życiorysy polityków opozycji można mieć pewność, że ich poglądy są zawsze zgodne z mądrością etapu, modyfikowaną tak, aby Polska była niemieckim popychadłem, dostarczycielem taniej siły roboczej i klientem niemieckiego biznesu w Polsce.

Rosnąca polska gospodarka, zbyt ścisły sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, odgrywanie przez Polskę coraz większej roli w regionie, bardzo niemieckich polityków, wierzących w Polnische Wirtschaft, irytuje. Podobnie jak Baltic Pipe, psujący niemiecko-rosyjską zmowę energetyczną, której celem jest uczynienie z Polski frajera, który przepłaca za rosyjski gaz. Budujący się Centralny Port Komunikacyjny to żrąca sól w oku naszych niemieckich przyjaciół.

Niemcy, dla których prawo jest jedynie narzędziem zniewalania słabych, a demokracja, to salonowa gra, w której tym głupszym karty rozdają mądrzejsi, mają coraz mniejszy wpływ na polskie sprawy. Dlatego to co mówią niemieckie autorytety o Polsce mnie osobiście raczej cieszy jak martwi.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku