°C

BigMac na OIOM-ie

Felieton polityczny
 

Niedawno zrozumiałem, że w gruncie rzeczy szkoła w kwestii Starożytnej Grecji bałamuci nasz setnie. A wszystko przez Aleksandra zwanego Wielkim, co w praktyce oznacza wielkiego drania, o ile nie łajdaka. Jakoś od zawsze mi nie pasował. Młody napaleniec, morderca własnego ojca, gnany jakimś mało zrozumiałym imperatywem, znacznie bardziej mi się kojarzył z upadkiem Grecji, jak tryumfami malutkiej Macedonii.

No i przeczytałem pewien frapujący esej, który spiął mi zgrabną klamrą inne lektury. A klamrą tą jest, odpowiedź na pytanie, za jakie pieniądze odbyła się ta awantura z Persami. Przyczynkiem, a właściwie świetnym tłem, jest współczesna wojna amerykańsko-chińska o światowy prymat. Esej ów wraz z innymi lekturami: o szesnastowiecznych piratach, o siedemnastowiecznej flocie holenderskiej, o Krzyżakach i historii Rosji, prowokuje do dosyć trywialnej konstatacji, że aby rządzić globalnym handlem, potrzebna jest flota, mająca przewagę nad innymi flotami. Flota to jednak rzecz nadzwyczaj kosztowna i nie da się jej wytrzepać z rękawa. Za flotą zawsze stały i stoją banki.

A dlaczego banki? A no dlatego, że handel globalny bez nich nie istnieje. I to banki wyznaczają wybranemu państwu rolę pilnowania handlowych szlaków i to banki dają wybranemu państwu kasę na flotę. Dopóki państwo wywiązuje się z umowy, to ma się dobrze. Jak przestaje lub staje się już zbędne, albo przeszkadza, banki zamykają skarbonkę, nasyłają konkurencję i państwo znika z mórz. Zniknęła Grecja, Fenicja, Persja, Kartagina, Rzym. Skarlały potęgi morskie takie jak Hiszpania, Wenecja, Holandia i Anglia. I za każdym zniknięciem pojawiał się nowy stróż porządku na morskich szlakach, aby banki mogły się bogacić. Jeśli ktoś myśli, że jest inaczej, jest dowodem na edukacyjne zbałamucenie. Bo bankierzy za część zysków dbają o to, aby dziatwa szkolna wszystkich krajów świata wierzyła w geniusze Aleksandrów, Fryderyków, Napoleonów, Piotrów i nie dopytywała się o kredyt. Bo bez kredytu nie ma żadnej wojny.

Ja nie wiem, czy wirus SARS-CoV-2, zrodził się przypadkiem na targu w mieście Wu-Han, w którym od lat działa wielkie laboratorium zajmujące się badaniem wirusów. Wiem jednak na pewno, że pandemia tego wirusa, stanie się zarzewiem kolejnej odsłony wojny o panowanie w globalnym handlu. Pewność, że USA może zapewnić porządek i ład na morskich szlakach, może już niebawem zostać poddana próbie zwątpienia. A jak wiemy pieniądze nie mają narodowości, a bankierzy jak wirus, bez sentymentów, przeniosą się na innego żywiciela, aby multiplikować zyski. Kataklizm epidemiczny jaki niebawem zacznie wybijać zęby amerykańskiej gospodarce, każe zastanawiać się jak długo jeszcze Ameryka, zdoła się oprzeć chińskiej gospodarczej ekspansji. Sprawność z jaką Chińczycy zdusili, relatywnie małym kosztem, epidemię, którą zainfekowali świat, zmusza do przebiegunowania poglądów w kwestii, kto naprawdę rządzi. Komu bankierzy wyznaczą rolę światowego policjanta na nadchodzące stulecie.

Na razie chińskie zupki dają większą odporność na koronawirusa, jak Big Maki. Zatem wydaje się, że w nowym zawirusowanym świecie, ich fanom zrobi się przyciasno.

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku