°C

Antydemokracja

Felieton polityczny
 

Usłyszałem pogląd, że demokracja lepiej się ma w państwach narodowych, jak w federacjach państw. Tym samym Europa bez UE powinna być bardziej demokratyczna, od tej zjednoczonej. Postanowiłem się nad tym zastanowić i po niedługim czasie, muszę się z tym poglądem zgodzić.

Ta zgoda stoi w sprzeczności z obowiązującym poglądem, że nacjonalizm jest antydemokratyczny, a wielu zwolenników federalizacji nazywa go wprost faszyzmem. Jak zatem jest z tą demokracją?

Przyjmując, że demokracja to wolność wyboru pomiędzy rozmaitością propozycji, z których jedne rywalizują a inne współpracują z sobą, trzeba uznać, że kierunkiem idącym w zgodzie z duchem demokracji jest unikanie unifikacji, standaryzacji, wreszcie federalizacji. Czymże bowiem jest federalizacja jak nie standaryzacją i unifikacją, narzucaniem, choćby w demokratycznym sztafażu, norm likwidujących różnorodność. Korzystając zaś z lewicowej retoryki, federalizacja to kierunek ku faszyzmowi. Echo znanego: „Ein volk, ein Reich, ein Fuhrer”. Ubranego jedynie w fałszywą maskę demokracji.

To oczywiste, że współczesny świat z trudem znosi różnorodność. Nie tęsknimy za sytuacją w której każdy komputer ma inny układ liter na klawiaturze, a każda stacja paliw leje do samochodowych baków paliwo o innym składzie. Lubimy płacić w sklepach zunifikowanymi banknotami i monetami. Cieszy nas, że kupiony sprzęt ma wtyczkę na przewodzie zasilającym pasującą do gniazdka sieciowego, ale nie bardzo chcemy, aby unifikowano nam jedzenie.

Unifikacja proponowana przez Unię Europejską jest jej istotą. Sensem i celem jej istnienia. Godzimy się na to w imię lepszej współpracy międzynarodowej i w imię rozwoju prowadzącego do dobrobytu. Korzystanie z lepszego standardu często jest korzystne dla jednostki. Ale kiedy regulacje narzucane przez eurokratów wykraczają poza sprawy techniczne, a wkraczają w sferę obyczaju, kultury, moralności, to musi się pojawić bunt, tych, którzy wolą demokrację od urawniłowki. Bo czym jest proponowany zakaz jedzenia mięsa, serów i jajek, jak nie lewackim terrorem.

Polska w sferze wrażliwości na wolność jednostki ma szczególne historyczne powody do szacunku do demokracji. Wolność osobistą mamy niejako w genach. To na tych właśnie naszych genach wolności łamali sobie zęby zaborcy. Imali się rozmaitych metod, aby nas zunifikować, przerobić, zrusyfikować, sprusaczyć. Później niemiecki okupant świadom naszego poczucia wolności próbował przerobić nas w niewolników służących niemieckim nadludziom. Nawet jego terror nie wystarczył, aby nas pozbawić potrzeby bycia wolnymi. Po nim sowiecki wyzwoliciel strzałami w potylicę chciał nas unifikować, abyśmy pokochali zdobycze globalnego socjalizmu z czerwoną gwiazdą na sztandarach. Również bez skutku.

Teraz za ten syzyfowy trud wzięli się zwolennicy federalizacji z Brukseli, a tak po prawdzie z Berlina. A im bardziej próbują nas unifikować i federalizować, tym bardziej budzą w nas nacjonalizm. Im oni bardziej pchają nas w kierunku faszyzmu czy komunizmu, tym my bardziej rwiemy się ku demokracji. I choć to trochę smutne, ale historia jak zawsze, nam przyzna rację. Bo demokracja tkwi w naszym nacjonalizmie, a nie w unijnych federalistycznych natręctwach.

 

Więcej felietonów znaleźć można na tej stronie 


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku