°C

Dwóch takich

fot.Pixabay

Przed jednym z wieżowców przy ul. Bohaterów Westerplatte, stoi pomnik. Niektórzy wiedzą, że to Ignacy Łukasiewicz. Natomiast prawie nikt, czyli jakiś ułamek promila wie, co robił i czym się zasłużył. Bo w imię masakrowania edukacją intelektu dzieci od ponad 70 lat, wciska się nam do głowy kit o lampie naftowej.

Manipulowanie świadomością może polegać na upowszechnianiu półprawd, a Ignacy Łukasiewicz jest dobrym pretekstem do opisu tej technologii. No bo po pierwsze łączy się go z Podkarpaciem, ale już ciszej wspomina się o Lwowie, wówczas mieście szczególnie dla Polski zasłużonym, przy którym Kraków był zaściankiem. A tam właśnie Łukasiewicz odpalił ową pierwszą w świecie lampą naftową. Jednak sprytnie nie chwali się go, za wymyślenie procesu destylacji ropy naftowej, czyli stworzenie przemysłu petrochemicznego. No bo jak to? Polak pionierem petrochemii. W życiu!

To są poważne powody, aby o Łukasiewiczu w szkole nie uczyć. Jednak to nie koniec jego „win”. Bo stworzywszy pierwszą w świecie rafinerię ropu naftowej, za zarobione na tym procederze pieniądze zaprowadził wśród pracowników system ubezpieczenia społecznego robotników, zakładał kasy gminne udzielające niskooprocentowanych pożyczek, propagował sadzenie drzew owoców, finansował budowanie ulic i dróg. Dziwny jak na współczesne standardy biznesmen. Raczej komunista. Ale wadził kiedyś swoim życiorysem komunie, no bo „prywaciarz”, czyli ideowy wróg. Teraz wadzi liberałom, bo zamiast kierować się ideą pazerności, dzielił się bogactwem w tymi, którzy na to pracowali. Wadzi też polskim „Europejczykom” utrzymującym, że wszystko co dobre pochodzi z Niemiec lub Ameryki.

W opozycji do niego jest współcześnie niejaki Bezos, miliarder, który niedawno poleciał w kosmos. Zupełne przeciwieństwo Łukasiewicza. O którym w mediach pełno zachwytów nad tym jak wydaje pieniądze najbogatszy człowiek świata, którego fortuna bierze się głównie z tego, że stworzył współczesne obozy pracy zwane centrami dystrybucji i z tego, że nigdzie nie płaci podatków od zysków. Tfu, obrzydliwiec, który zasługuje raczej na miano złodzieja, okradającego państwa, a co za tym idzie nas. Bo działa także w Polsce.

Medialna sakralizacja gigantycznego egoizmu, pychy no i złodziejstwa, tak typowa dla współczesnej społecznej inżynierii. Kreowanie półbogów społecznej wyobraźni według dwóch kryteriów. Kryterium finansowego bogactwa, biorącego się z bezwzględnej pazerności, cechy, która jeszcze nie tak dawno wypychała z porządnego towarzystwa. Zachwyt nad grubością portfela. Drugim kryterium tego zatruwającego społeczną świadomość lansu, jest rozmach i bezsensowność wydawania pieniędzy zarobionych dzięki pracy innych. A zatem kult egoizmu i pychy. Wobec wszystkich tych wychowawczych gadek, typu podziel się cukierkiem, ustąp słabszemu, pomóż temu kto sobie nie radzi, Bezos, a przecież to jeden z wielu, jest kompletnym zaprzeczeniem. Dowodem, że trzeba robić dokładnie przeciwnie, aby zyskać podziw świata.

Mimo to czytajmy o Łukasiewiczu. Wielkim i skromnym Polaku. I uczmy o nim nasze dzieci. Inaczej świat zamieni się w wielki koszmarny obóz pracy, stawiający pomniki swoim nadzorcom.


REKLAMA


Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku