°C

Kolejne zatrzymania w śledztwie przeciwko dużej grupie „tytoniowej”

Fot. Unsplash/Matthew Ansley
 

Funkcjonariusze Straży Granicznej z Tuplic zatrzymali kolejne osoby podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem i sprzedażą nielegalnego tytoniu w Polsce. To dwóch Polaków w wieku 46 lat – poinformowała w środę rzeczniczka Nadodrzańskiego Oddziału SG Joanna Konieczniak.

„Mężczyźni usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw karno-skarbowych. Wobec zatrzymanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego. Za udział w procederze grozi im do trzech lat więzienia” – powiedziała rzeczniczka.

Dodała, że śledztwo w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Krajowej przez funkcjonariuszy SG i KAS od maja 2017 r. Podczas wielu działań służb wymierzonych przeciwko tej grupie, tylko od lipca br. udało się przejąć 64 tony suszu i 7 ton krajanki tytoniowej o wartości 35,5 mln zł. Zabezpieczono też ponad 950 tys. zł w gotówce.

„W tej sprawie zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej przestawiono dotychczas 41 osobom. Na tym jednak nie koniec, gdyż śledztwo nadal ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania” – zaznaczyła Konieczniak.

Według ustaleń śledczych grupa przestępcza zajmowała się rozprowadzaniem nielegalnych wyrobów akcyzowych. Swoją działalność prowadziła na terenie Polski, Czech i Niemiec.

Przestępcy opracowali schemat, który początkowo, dzięki rozdzieleniu go na te państwa działał bez zarzutu. Konta bankowe były zakładane w Czechach, tytoń i magazyny znajdowały się w Niemczech, a rynkiem zbytu nielegalnego tytoniu była Polska.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj na Facebooku



Polub naszą stronę na Facebooku