°C

Beton założycielski

fot.Pixabay

Katolicy wierzą w grzech pierworodny, a rytuał chrztu uprawiany jest przez większość Polaków. Także tych mało wierzących. Jest bowiem w przychodzeniu na świat tajemnica, którą w ten lub inny sposób próbujemy uczynić początkiem drogi życiowej. Wybieramy zatem imię, a pośrednio patrona, który gdzieś z nadświatów sprawuje opiekę nad rozpoczynającym życiową wędrówkę.

Obyczaj sięgania do korzeni, do boskiego początku drogi dotyczy także państw i miast. Rzym ma swojego Romulusa i wilczycę. Polska trzech braci i białego orła, który uwił gniazdo na dębie. A kogo ma Zielona Góra? Jak daleko chcemy sięgać w głąb historycznej studni, aby zobaczyć w ciemnej wodzie minionych dziejów swoje współczesne odbicie? Jednym starczy do Beuchelta albo co najwyżej do Starego Fryca, a inni sięgają dalej, do Henryka Brodatego.

Inną perspektywą, wynikającą z młynów historii, jest rok 1945, rok początku współczesnej Zielonej Góry. Początku, na którym stoi współczesne społeczeństwo naszego miasta. Przypominamy sobie pastora Gottwalda, pierwszego burmistrza Sobkowiaka i staramy się ukryć pamięć o komunistycznych utrwalaczach Polski Ludowej na Ziemiach Odzyskanych. Chętnie pisząc i mówiąc o Pionierach zapominamy o mordercach z PUBP, którzy terrorem przekonywali powojennych Zielonogórzan do kochania komunizmu. Dlatego wciąż nie wiemy, gdzie pochowano zamordowanych w Zielonej Górze Żołnierzy Wyklętych. Czy ich groby znajdują się pod posadzkami Szpitala, czy Aresztu Śledczego? A może gdzieś w podzielonogórskich lasach?

Nie lubimy pamiętać o tych trudnych czasach, o których, nie tak znowu dawno zmarli, pamiętający lata 40, mówili, że w Zielonej Górze na początku mieszkali ubecy i złodzieje. W tych grubych słowach, rzecz jasna, sporo przesady typowej przy flaszce wódki, rozwiązującej ludzkie języki i czyniącej ludzi odważniejszymi. Ale co by nie mówić, jest też i ziarno prawdy.

Prawdę tę prezentował pewien naukowiec z Uniwersytetu Zielonogórskiego w publikacji opisującej działalność PZPR w Zielonej Górze, a przy okazji odsłaniając wielce ciekawe watki dotyczące tworzenia się zielonogórskich elit władzy i ich intelektualnego awansu w oparciu o szkolnictwo wyższe Zielonej Góry.

Inną prawdę uświadomił mi znajomy, który napisał podanie do IPN, aby ten udostępnił mu dokumenty, jakie na jego temat zgromadziła bezpieka. Na jego karcie osobowej widnieje podpis ubeckiego oficera o popularnym w Zielonej Górze nazwisku. Popularnym, bo od lat związanym z władzą i beneficjami jakie bycie u władzy daje. Może to podpis ojca, może wujka, może dziadka? Nie to jest ważne, ale jakoś dziwnie pasuje do tez owego naukowca sugerującego, że dzisiejszą Zieloną Górą rządzą potomkowie ubeków.

Jak jest naprawdę nie wiem, ale też, jak znajomy, napisałem podanie do IPN, aby dowiedzieć się, kto i jak wpłynął na moje życie. Polecam uwadze czytelników sprawdzenie w IPN, na własnych życiorysach, jaka jest ich prawda o tym, kto rządzi Zieloną Górą.

tekst: Krzysztof Chmielnik

foto: Pixabay

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku