°C

Niemieckie media chcą „pomóc” Polakom „właściwie” wybrać – uważa belgijski profesor

Fot. Unsplash
 

Podczas wyborów prezydenckich wiodące media w Niemczech bombardują niemiecką i polską opinię publiczną negatywnymi doniesieniami o Andrzeju Dudzie i pozytywnymi o Rafale Trzaskowskim, by „pomóc” Polakom w podjęciu „właściwej” decyzji - mówi PAP belgijski historyk, profesor David Engels.

Prof. Engels przyznaje, że od kiedy przeprowadził się do Polski i jest w stanie porównać doniesienia medialne o Polsce (za granicą – PAP) z tym, co naprawdę dzieje się w tym kraju, wstrząsnęła nim rażąca różnica między dwoma obrazami, a najbardziej widoczne jest to w przypadku mediów niemieckich.

„Nie chcę nadmiernie generalizować i sugerować, że wszyscy dziennikarze lub media są podobni, ponieważ wciąż istnieją pewne znaczące wyjątki, jednak wyraźne jest, jak jednostronnie niemieckie media wypowiadają się zazwyczaj o Polsce”

– mówi historyk z Universite Libre de Bruxelles.

Według prof. Engelsa

„Dosłownie każdego dnia główne niemieckie czasopisma i stacje telewizyjne oddają się publikacji rażąco jednostronnych materiałów, w których lewicowo-liberalni politycy przedstawiani są jako kosmopolityczni bohaterowie w lśniącej zbroi, usiłujący uratować swój kraj przed ruiną gospodarczą, duchownymi-pedofilami, nietolerancyjnymi homo- i islamofobami oraz nikczemnymi i dyktatorskimi ministrami, podczas gdy ich zadanie utrudniają uparci, bezduszni i prostaccy chłopi z Europy Wschodniej”.

Sugerowany przez media niemieckie „właściwy kurs” dla Polski, polega – w opinii historyka –

„na przyjmowaniu masowej imigracji, wprowadzaniu +różnorodności+ seksualnej już na poziomie szkolnym, poddawaniu wszystkich przejawów demokracji krajowej brukselskiej technokracji, zastępowaniu chrześcijańskiego charakteru narodu polskiego wielokulturowym relatywizmem, cenzurowaniu wszystkich mediów, które nie podporządkowują się politycznej poprawności, dystansowaniu się od Stanów Zjednoczonych (Donalda Trumpa) i – oczywiście – poddawaniu żywotnych interesów państwa potrzebom +europejskich sąsiadów+, to znaczy, niemieckiej gospodarki”.

„Kampania ta jest bezspornie nie tylko owocem zwykłej różnicy zdań w polityce – w końcu ożywiony dyskurs między przeciwstawnymi stanowiskami jest podstawą demokracji – ale bardzo świadomy wynikiem chęci wpłynięcia na niemiecką (a także polską) opinię publiczną”

– sądzi prof. Engels.

Powodem „tego ciągłego ingerowania”, jak twierdzi prof. Engels, jest „Polska jest jedynym większym państwem europejskim, które nie jest (jeszcze) całkowicie zdominowane przez myśl wielokulturowości, relatywizmu i technokracji i znajduje się w samym sercu Grupy Wyszehradzkiej, która jest ostatnim niezależnym europejskim centrum władzy poza bezpośrednią kontrolą Brukseli”.

Prof. Engels nie sądzi, „by polscy obywatele zareagowali bardzo przychylnie na tę oczywistą ingerencję”, obawia się jednak, że „na dłuższą metę oczywista radykalizacja niemieckich mediów będzie miała konsekwencje dla relacji między oboma narodami i podsyci niechęci, które zdawały się w dużej mierze zniknąć przed dojściem (kanclerz Niemiec Angeli) Merkel do władzy”.

Jedyną słuszną odpowiedzią na tę sytuację, jak podkreśla prof. Engels, nie powinno być „wpadnięcie w pułapkę ustanowioną dla Polski i wycofanie się w izolacjonizm, czy nawet nacjonalizm, ale raczej rozpoczęcie kontrofensywy”.

REKLAMA

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści informacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.



Skomentuj przez Facebooka

Polub naszą stronę na Facebooku