°C

Refleksje wrześniowe, historyczne?

fot. Pixabay

Notatnik konserwatysty… nowoczesnego 28.09. 19

Właśnie mija wrzesień w  najnowszej naszej historii znaczony ważnymi wydarzeniami, z których początek  II wojny (Wieluń, Westerplatte) czyli napaść hitlerowskich Niemiec na Polskę, tzw. kampania wrześniowa, zdradziecki „17 września” (atak Sowietów), początek niemieckiej systematycznej eksterminacji, głównie polskich elit (Piaśnica, Palmiry – grudzień) wpisują się w okrągłą 80. rocznicę. W związku z tym uroczyście, wspomnieniowo i refleksyjnie, choć może z wyjątkiem „wolnego miasta Gdańska” (o tempora, o mores!) zaistniały w przestrzeni publicznej, w oficjalnej oprawie wydarzenia w sposób oczywisty tego warte.

Czy jednak ten rocznicowy, uroczysty i podniosły ton wybrzmiał dostatecznie mocno, żeby przekonać tych, którzy pod wpływem przeróżnych „nowoczesnych” (nowomodnych?) trendów wolą „wybierać przyszłość”, a wspomniana martyrologia, ale i kult polskich wojennych bohaterów ich drażni, denerwuje i przeszkadza np. w kształtowaniu dobrosąsiedzkich stosunków. O rodzinnie obciążonych („Resortowe dzieci….”) nie zapominając. Warto tu chyba przypomnieć niegdysiejsze przyjaźnie z narodem radzieckim (sic!), ale też niemieckim (tylko NRD!), tym bardziej że PRL- owscy krzewiciele historycznych kłamstw (np. Katyń!) mają się w III RP całkiem dobrze, a może wręcz znakomicie. Toteż mało kto dziś oburza się na tezy o „wyzwoleniu” Polski przez Armię Czerwoną (Czarzasty!).

A’ propos, jeszcze niedawno lansowano równie zgrabną co zwodniczą tezę, o … prawdziwym końcu II wojny, Jałty etc.  Za swoistą dogrywkę (sic!) uznano przy tym konflikty zbrojne na Bałkanach oraz zapoczątkowaną przez solidarnościową Polskę suwerenność państw byłego ZSRR i zjednoczenie Niemiec oraz masową europejską integrację (UE). I furda tam, że w gdańskim Europejskim Centrum Solidarności niedawno rocznicowo w głównych rolach wystąpili  Kuba (!) Wojewódzki (TVN- owski pajac), Kwaśniewski (komunistyczny minister) i Wałęsa (SB- ecki donosiciel). To wszak czytelna symboliczna i polityczna prowokacja, tylko… młodych, często nieświadomych tych mistyfikacji żal. Jeśli bowiem nie jest to postkomunistyczna relatywizacja, to co nią jest?  Znakomitą puentę tych wywodów powinna być wszak myśl o wojennych reparacjach od Niemiec, wobec ogromu krzywd i strat, które (uwaga!) mogłyby być świetnym początkiem ponowoczesnej przyjaźni.

I co to ma wspólnego z 13. października? No cóż, ja jak zwykle liczę na Państwa PT Czytelników  inteligencję.

fot.Pixabay

Przypominamy, że użytkowników serwisu obowiązują zasady współżycia społecznego oraz tzw. NETykiety a także przepisy polskiego prawa. Rozgłośnia zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy. Rozgłośnia może także, na wniosek uprawnionych organów, przekazać dane identyfikacyjne użytkowników, tj. zarejestrowane adresy e-mail, adresy IP.

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające jakiekolwiek linki nie są publikowane.