Niesamowity mecz w hali CRS. Stelmet wygrał, choć GTK Gliwice miało go już w garści.

20:57

29 grudnia 2017

Jacek Białogłowy

kierownik działu sportowego  +48 68 4555 527

Stelmet BC ZGóra pokonał w PLK GTK GLiwice 91-90 po meczu, w którym było wszystko – od euforii zielonogórskich kibiców aż po rozpacz. Na szczęście na koniec było to pierwsze.

Zaczęło się zaskakująco. Salamonik zaczarował obronę mistrzów Polski, trafił szybko 10 punktów i goście prowadzili w 6 minucie 14-9. Na to odpowiedział Vlado Dragicević, któy za moment miał 11 punktów, a Stelmet po jego akcjach oraz trafieniach Florenca wyszedł na prowadzenie 20-14. Zryw Stelmetu – 10:0! Ale za moment rozkojarzenie mistrzów, trochę chaosu po obu stronach parkietu i GTK doprowadza do remisu 20-20. Po 10 minutach minimalna przewaga Stelmetu BC 26:25.

Druga kwarta to zdecydowanie mocniejsza obrona Stelmetu i GTK oddaje pole mistrzom Polski. Kwarta pod kontrolą miejscowych i do przerwy jest 52-41 dla zespołu Andrieja Urlepa.

Trzecia kwarta przez 5 minut była pod kontrolą mistrzów kraju. Po świetnych akcjach całego zespołu Gecevicius wyprowadził Stelmet na 63-46. Wszyscy czekali na podwyższenie prowadzenie, a Stelmet przysnął. Pudłował niemiłosiernie, za to u gości obudził się Williams, zaczął trafiac Pieloch i nagle w 27 minucie było ledwie 68-63 dla Stelmetu!!! Po 30 minutach mistrzowie prowadzili 72-64, ale o wynik nie można było być spokojnym.

W ostatniej części meczu GTK napędził mocno stracha Stelmetowi. Zszedł już w 31 minucie na 6 punktów straty i trzymał się blisko. Stelmet grał chaotycznie, sporo pudłował, pojawiły się też proste straty i zespół ze Śląska ciągle był w grze. Za to Stelmet grał fatalnie – mieliśmy straty Koszrka, Dragicevića i Geceviciusa. U gości za trzy znowu trafiał Salamonik, dokładał śweitny Skibniewski i na 1:54 przed końcem Stelmet wygrywał tylko 85-84!!! Na 37 sekund przed końcem zszokowana publiczność widziała już prowadzenie gości 90-87!!! Stelmet grał jednak do końća Trafił Koszarek, zrobiło się 89-90. Dwa wolne miał Hooker z Gliwic. Spudłował, a potem mimo, że znów miał piłkę trafił sobie w stopę i Stelmet dostał na 14 sekund przed końćem prezent. I go wykorzystał. Dragicević trafił spod kosza i mistrz szczęśliwie wygrał ten horror!!!

fot. PAP/Lech Muszyński

Dodaj komentarz