Włodawa: pogrzeb Leona Taraszkiewicza, pseudonim „Jastrząb”

12:32

16 lipca 2017

Informacyjna Agencja Radiowa

We Włodawie w województwie lubelskim trwają uroczystości pogrzebowe Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” – dowódcy oddziału partyzanckiego Wolność i Niezawisłość na Lubelszczyźnie. „Jastrząb” zginął w styczniu 1947 roku w Siemieniu niedaleko Parczewa, podczas szturmu na budynek szkoły zajmowany przez żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tam też został potajemnie pochowany. W listopadzie ubiegłego roku szczątki żołnierza antykomunistycznej partyzantki ekshumowano, a następnie poddano identyfikacji.


Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o 8:15 przeniesieniem trumny ze szczątkami podporucznika Taraszkiewicza z refektarza klasztoru Ojców Paulinów do kościoła pod wezwaniem świętego Ludwika. O 10:00 rozpocznie się msza święta w intencji bohatera, po której kondukt przemaszeruje na cmentarz wojenny.
Udział w uroczystościach zapowiedzieli między innymi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch oraz przedstawiciele IPN, ministerstwa obrony narodowej, Sejmu i Senatu.
W czasie wojny Leon Taraszkiewicz został siłą wcielony do niemieckich oddziałów pomocniczych i sowieckiej partyzantki. Kilkakrotnie uciekł z niemieckich i sowieckich więzień i transportów. Zawsze wracał do Włodawy, gdzie spędził dzieciństwo i gdzie nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami Armii Krajowej. Pod koniec 1944 roku chciał wrócić do wyuczonego zawodu masarza, jednak w grudniu tego roku UB aresztowało go pod zarzutem współpracy z Niemcami. W lutym 1945 roku Leon Taraszkiewicz po raz kolejny uciekł z transportu, tym razem do obozu UB-NKWD. Trafił wówczas do oddziału Tadeusza Bychawskiego „Sępa”. W czerwcu 1945 roku objął jego dowództwo. Miał 20 lat i był prawdopodobnie najmłodszym dowódcą polowym podziemia na Lubelszczyźnie. Potrafił jednak pociągnąć za sobą starszych partyzantów i cieszył się ich szacunkiem.
Oddział pod dowództwem „Jastrzębia” stał się jedną z najaktywniejszych grup partyzanckich. Przeprowadził wiele brawurowych akcji. Do jednej z najgłośniejszych doszło w lipcu 1946 roku, kiedy została uprowadzona siostra Bolesława Bieruta Zofia Malewska z mężem, synem i synową. Zostali zwolnieni po kilku dniach.
Dokładne okoliczności śmiertelnego postrzelenia Leona Taraszkiewicza podczas szturmu w Siemieniu nie są znane. Towarzysze broni pochowali go potajemnie na miejscowym cmentarzu, dzięki czemu jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywał we własnej mogile. Przez lata brzozowym krzyżu widniał jedynie napis „Leon”. 30 czerwca 1991 roku odbył się powtórny uroczysty pogrzeb „Jastrzębia”. Dziś jego szczątki spoczną w rodzinnej Włodawie.

Dodaj komentarz