Felieton polityczny: Katalonia

17:45

13 października 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

Historia jako pedagog ponosi klęskę za klęską. Ludzie niczego z niej nie chcą się nauczyć. Mimo to warto sięgnąć do jej niedocenianych nauk, płynących z historycznych doświadczeń. Polska i Litwa w czasach przedjagiellońskich, jak to pomiędzy sąsiadami, miały częste i poważne sąsiedzkie utarczki. Równocześnie Litwa miała na karku moskiewskich Mongołów, którzy jeszcze nie mieli w planach być Rosją, a Polska Węgrów, Czechów i niemieckich książąt żrących się między sobą, ale jednoczących się w nienawiści do Słowian w tysiącletnim drang nach osten. Wspólnym wrogiem byli Krzyżacy, bandyci udający rycerzy i chrześcijan. I ten wspólny wróg okazał się ważniejszy od sąsiedzkich swarów. Litwa i Polska połączyły się w jeden państwowy organizm, a ochrzczony w trybie pilnym, Litwin Jogajło, został założycielem dynastii – Władysławem Jagiełłą. W efekcie tej jedności, teutońska buta została pod Grunwaldem ustawiona do pionu. Trzeba też nadmienić, że wtedy nikomu jeszcze nie śniło się wymyślać jakobińskiej demokracji i pisać konstytucji. Żyło się jakoś bez tych wynalazków.

Rzeź wrogów ludu, hektolitry krwi utoczone za pomocą gilotyn we Francji, dla ufundowania nam współczesnej demokracji, wydaje się być dla nas czymś tak oczywistym, jak śpiewanie „Christ ist erstanden” przed grunwaldzką bitwą przez rzezimieszków z Malborka. Odziani w białe płaszcze z czarnym krzyżem, śpiewający „Chrystus zmartwychwstał” dla dodania sobie animuszu, mają kontynuatorów w politykach mówiących nam o demokratycznych ideach.

Taki sobie wstęp zrobiłem, aby pomówić o Katalonii. Katalonia to kraj o bogatej historii i burzliwych dziejach. Pobieżna ich znajomość uzmysławia, że Katalonia od początku istnienia miała swój indywidualny polityczny byt i nigdy nie była częścią Hiszpanii. A przynajmniej nie dobrowolnie. Tym samym, mniej więcej od XVII wieku, Katalonia znajduje się pod hiszpańską okupacją, często z dozowaną przez Madryt autonomią. Nigdy jednak iberyjski temperament tamtejszych polityków nie skłaniał ich do integracji na wzór dobrowolnej Unii Polsko-Litewskiej.

Referendum dotyczące niepodległości Katalonii, to zatem nie pierwsza próba oddzielania się od Hiszpanii. Poprzednio jednak rząd w Madrycie niepodległościowe tęsknoty Katalończyków tłumił wojskiem, a katalońskich przeciwników jedności Hiszpanii, bez zbędnych ceregieli – zabijał.

Dzisiaj hiszpańska władza centralna powołuje się na konstytucję, a ta co oczywiste, stoi na straży integralności kraju. Konstytucja ta, rzecz jasna, powstała jako głos ludu liczony głosami wszystkich Hiszpanów. Święte prawo większości do podporządkowania sobie mniejszości, należy wszak do kanonu demokratycznego.

Katalończycy zatem nie mają prawa do niepodległości i samostanowienia. Zostali przegłosowani przez tych, z którymi nie chcą być w jednym państwie. Zatem, jak na przykładzie Katalonii widać, demokracja, to w gruncie rzeczy totalitaryzm inaczej.

Dodaj komentarz