Zwierzęta mówią nie tylko w wigilię

09:52

23 grudnia 2012

Zwierzęta mówią nie tylko w wigilię. Trzeba tylko umieć słuchać. Papugi, gwarki czy lirogony znakomicie imitują ludzką mowę, a słów nierzadko używają z sensem. Nieco rzadziej zagadują do nas ssaki, choć szympansy ponad słowa przedkładają gesty.

Według tradycji wigilijna noc jest jedyną w roku, w którą zwierzęta potrafią przemówić ludzkim głosem. Dawniej, aby usłyszeć, co mają do powiedzenia, w nocy z 24 na 25 grudnia krowom, owcom, psom i innym mieszkańcom zagrody gospodarze podsuwali opłatek lub nawet okruchy potraw z wigilijnej kolacji.

„Ja sam pochodzę z Podlasia, gdzie panuje przesąd, że jak się usłyszy mowę zwierząt w wigilię – to się nie doczeka następnej wigilii. Dlatego zrozumiałe, że w wigilię wychodzę z pracy dość wcześnie” – mówi dyrektor warszawskiego ZOO, dr Andrzej Kruszewicz.

Przyrodnicy wiedzą jednak, że zwierzęta mówią i bez żadnych zabiegów. W przypadku wielu z nich trzeba tylko umieć słuchać albo… patrzeć. „Już starożytni Grecy oswajali sójki, które potem uczyli wypowiadania różnych słów. Takie sójki były później lokalną atrakcją. Natomiast w starożytnym Rzymie był kruk, który wypowiadał peany na cześć cesarza. Zachowały się na ten temat zapiski” – opowiada dr Kruszewicz.

Weterynarz i ornitolog podkreśla, że ludzką mowę doskonale naśladują papugi. „Na jednym z konkursów +Papuzie gadanie+ (mistrzostwa Polski ptaków gadających – PAP) jedna aleksandretta pięknie, pełnym głosem deklamowała wersety inwokacji +Pana Tadeusza+: Litwo, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie” – wspomina.

Dyrektor ZOO zaznacza, że choć papugi bardzo wyraźnie imitują ludzi, to tylko niektóre rozumieją, co mówią. „Zwykła papużka falista potrafi powtórzyć nawet 150 słów. Czasem papugi wydobywają z siebie serię odgłosów podobnych, jak z radia – najczęściej, gdy go za długo słuchają. Dobrze trenowane żako czy kakadu potrafią używać słów z sensem, upominając się o pokarm czy wymianę wody. Znałem też papużkę, która mówiła bardzo wyraźnie głosem dawno już nieżyjącego męża pewnej kobiety. Zdarzyło mi się też, że chodziłem przycinać lotki i pazury papudze, która bardzo tego nie lubiła. Normalnie, gdy do domu jej właścicieli przychodzili goście, papuga wołała +dzień dobry! dzień dobry!+. Kiedy jednak rozpoznawała mój głos, uparcie powtarzała: +do widzenia! do widzenia!+ Najwyraźniej używała tych słów sensownie” – opowiada przyrodnik.

Ze zdolności lingwistycznych słyną pochodzące z Azji gwarki (http://www.youtube.com/watch?v=FrkUbWB5cSo), które na konkursach „Papuzie gadanie” wygrywają w cuglach, deklasując nawet papugi. Mówią bardzo dokładnie, wyraźnie, doskonale – podkreśla dr Kruszewicz. Bezkonkurencyjne są również australijskie lirogony, które nie dość, że potrafią naśladować odgłosy innych ptaków, to jeszcze dźwięki ludzkie, a także mechaniczne – każdego rodzaju, eksplozje czy dźwięki instrumentów muzycznych. Uważa się, że ich zdolność do naśladownictwa jest praktycznie nieograniczona – potrafią udawać dźwięk gwizdu, piły ręcznej i łańcuchowej, odgłosy silnika samochodu, alarmu, wystrzałów strzelby, odgłosy migawki aparatu, szczekanie psów, płaczące dzieci itd. (http://www.youtube.com/watch?v=WeQjkQpeJwY).

Wśród ptaków krajowych niezwykłe możliwości naśladowania ludzkiej mowy mają sójki, kruki i szpaki. Generalnie jest to zdolność u ptaków dość powszechna. „Gorzej ze ssakami, gdyż takie naśladowanie wymaga bardzo skomplikowanego aparatu głosowego” – zaznacza dr Kruszewicz. A jednak zdolności w tym kierunku stwierdzono niedawno m.in. u białuch (inaczej – wali białych, zwierząt blisko spokrewnionych z delfinami).

Wyjątkowo gadatliwą białuchę opisano niedawno w „Current Biology”. Jak czytamy, już w latach 80. w ośrodku badawczym w Zatoce San Diego, w pobliżu zbiornika dla delfinów i białuch badacze słyszeli nietypowe dźwięki. „Brzmiało to, jak gdyby w oddali rozmawiali ludzie, stojący jednak zbyt daleko, by można ich było zrozumieć” – piszą. Okazało się, że za hałasy odpowiada białucha o imieniu Noc, która próbuje zwracać na siebie uwagę przebywających w jej basenie nurków (http://www.youtube.com/watch?v=j6y24k8OtYw).

Naukowcy zaznaczają, że normalnie walenie wydobywają odgłosy nie z krtani (jak my), a poprzez kanał nosowy. Aby upodobnić swoje odgłosy do wypowiedzi człowieka, Noc musiał zmienić ciśnienie powietrza w kanale nosowym, dostosować stopień napięcia otaczających go mięśni i nadąć fałdy przedsionkowe nozdrzy. „Mówienie po ludzku” nie przyszło mu w pełni naturalnie.

Jako poliglota zasłynął też słoń indyjski Koshik z ZOO w Yongin w Korei Południowej. Nauczył się wydawać pięć dźwięków, które brzmią jak koreańskie słowa: cześć, siadaj, nie, połóż się i dobry. „Mówi”, wkładając do pyska koniuszek trąby. W ten sposób słoń moduluje swój niski z natury głos tak, by przypominał ludzką mowę. Koshik musiał przyswoić sobie zupełnie nowy sposób emisji dźwięku, żeby podnieść jego ton (http://www.youtube.com/watch?v=jih5c-F7TBo). Naukowcy zastrzegają jednak, że imitowanie dźwięków nie oznacza, iż Koshik rozumie ich znaczenie. Sugerują, że słoń stara się w ten sposób zwrócić na siebie uwagę opiekunów i wzmocnić z nimi więź.

„Żeby zwierzę powtarzało ludzka mowę, musi być niezwykle z człowiekiem oswojone. Musi to być zwierzę żyjące w grupie i posiadające naturalną potrzebę nawiązania kontaktu z innymi jej członkami” – zaznacza dr Kruszewicz. – Jeżeli będziemy powtarzali jakieś sygnały służące nawiązaniu kontaktu, to inteligentne zwierzę szybko się nauczy, że może ich użyć, wzbudzić ogólną sensację, wesołość, zwrócić na siebie uwagę”.

W komunikacji ssaków najważniejsza jest jednak mowa ciała – zaznacza dyrektor ZOO. „Wyraźnie obserwujemy to u szympansów, które bardzo szybko powtarzają kilkadziesiąt krótkich, wyrazistych gestów. Czasem szympans próbuje za ich pomocą nawiązać kontakt z ludźmi. Człowiek tego jednak nie zauważa, bo komunikacja odbywa się za szybko” – mówi. Zdaniem przyrodnika przynajmniej jeden, wyraźny, szympansi gest trudno jednak z innymi pomylić. „Samiec najpierw nawiązuje kontakt wzrokowy z samicą, a potem wierzchem dłoni uderza w belkę, na której siedzi. Na ten gest pędzi do niego samica… w celach prokreacyjnych” – mówi. (PAP)

Wega, Kapella lub Jowisz

09:49

23 grudnia 2012

Pierwszą gwiazdką, czyli zwyczajowo wypatrywanym na niebie najjaśniejszym punktem, dającym sygnał, by zasiąść do wigilijnej wieczerzy, będą gwiazdy Wega lub Kapella. Innym widocznym o tej porze dnia jasnym punktem na niebie będzie planeta Jowisz.

Jak poinformowała prof. Ilona Bednarek z Zakładu Astrofizyki i Kosmologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, w godzinach popołudniowo – wieczornych 24 grudnia na zachodzie będzie można zobaczyć najjaśniejszą gwiazdę – Wegę. Potem z kolei na wschodzie będzie widać również jasną, choć nieco słabszą – Kapellę.

Laicy – w tym wyczekujące prezentów dzieci – nie odróżniają gołym okiem gwiazd od planet, mogą więc za pierwszą gwiazdkę uznać także planetę Jowisz, również dobrze widoczną praktycznie przez całą noc.

Wega i Kapella to olbrzymie, jasne gwiazdy, gorętsze i większe od Słońca. Pierwsza jest najjaśniejszą gwiazdą w gwiazdozbiorze Lutni, druga – w konstelacji Woźnicy.

Kometa, wybuch supernowej lub koniunkcja planet – to najbardziej prawdopodobni astronomiczni kandydaci na gwiazdę betlejemską – powiedziała prof. Ilona Bednarek z Zakładu Astrofizyki i Kosmologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Gwiazda betlejemska to jasny obiekt astronomiczny, który według Biblii doprowadził mędrców ze Wschodu do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa w Betlejem. Jak zaznaczyła prof. Bednarek, nasza wiedza dotycząca gwiazdy betlejemskiej pochodzi właściwie tylko z jednego źródła – Ewangelii według św. Mateusza, gdzie na temat tego zjawiska również nie ma wielu informacji.

Kometa z warkoczem była i jest bardzo często uwieczniana na obrazach czy freskach przedstawiających narodziny Jezusa. „Najbardziej znanym kandydatem na kometę jest kometa Halleya. Teraz potrafimy policzyć wstecz momenty pojawienia się tej komety i rachunki wskazują na to, że w czasach chrystusowych powinna się pojawić w 12 r. przed naszą b erą, więc to trochę za wcześnie” – powiedziała prof. Bednarek.

„Źródła wschodnie podają innych kandydatów związanych z kometą z 5 r. p.n.e., ale trzeba tu wspomnieć o społecznym odbiorze komety – w owych czasach była kojarzona z nieszczęściem, z czymś, co zwiastowało katastrofę, trudno więc utożsamić narodziny Chrystusa z pojawieniem się komety” – dodała.

Drugim astronomicznym kandydatem na gwiazdę betlejemską jest wybuch supernowej. To gwiazda, która znajduje się w końcowej fazie życia, które kończy spektakularnym wybuchem.

„Magowie którzy wędrowali po to, aby pokłonić się Jezusowi, byli niewątpliwie dobrymi obserwatorami nieba, zajmowali się tym. Niebo – takie jak wyglądało na co dzień, było im znane, musiał to więc być obiekt, który nagle się na nim pojawił. Najbardziej prawdopodobnym w tej kategorii zjawisk byłby wybuch supernowej. Jeżeli miałoby to być zjawisko bardzo jasne, widoczne, musiałaby to być supernowa galaktyczna, podobna do tej, której wybuch obserwował Johannes Kepler w XVII w. w gwiazdozbiorze Kasjopei. Mogła być tak jasna, że również widoczna w ciągu dnia” – powiedziała prof. Bednarek.

Trzeci kandydat to koniunkcja planet, czyli ich optyczne złączenie, ustawienie w jednej linii. „Najczęściej rozpatrywane były koniunkcje Jowisza i Saturna, współczesne obliczenia wskazują również na to, że mogło dojść do koniunkcji Jowisza oraz Wenus, która jest jasnym obiektem. Czasem bierze się również pod uwagę Mars. Koniunkcja Jowisza i Marsa mogłaby wystąpić w czasach chrystusowych, ok. 7 r. p. n.e. – to były dwie jasne planety widoczne w pewnej odległości kątowej od siebie. Natomiast jeśli chodzi o koniunkcję Jowisza i Wenus, to miało to miejsce w 3 r. p.n.e. i faktycznie te planety były widoczne tak blisko na niebie, że ich blask zlewał się” – wyjaśniała prof. Bednarek.

Jak podkreśliła, współcześni astronomowie potrafią wyliczyć, jaka była konfiguracja planet w danym momencie czasu. „Na to wszystko nakłada się ciągle niezbyt precyzyjnie wyliczona data narodzin Chrystusa – te zjawiska mogły bowiem nastąpić raczej w latach, niż w miesiącach zbliżonych do jego narodzin” – zaznaczyła.

„Myślę, że nie powinniśmy tak bardzo przywiązywać się do próby interpretacji na siłę. Warto się zastanawiać, co mogłoby być, ale nie to jest najważniejsze. Dla mnie najważniejszy jest symboliczny wymiar gwiazdy betlejemskiej” – podsumowała. (PAP)

Rozbił się samolot z 9 osobami na pokładzie

09:15

23 grudnia 2012

Polska gęś walczy o pozycję na rynku

09:26

22 grudnia 2012

Pieczona gęś jest ulubioną świąteczną potrawą Niemców, a gęsi podawane na niemieckich stołach często pochodzą z Polski. Aby utrzymać wiodącą pozycję na rynku, polscy producenci gęsiny rozpoczęli za Odrą kampanię informującą o wysokiej jakości ich wyrobów. Czytaj dalej Polska gęś walczy o pozycję na rynku

Co na prezent?

09:25

22 grudnia 2012

W tym roku pod choinką większość Polaków znajdzie tradycyjne i sprawdzone prezenty. 34 proc. osób dorosłych obdarza bliskich częściami garderoby, a 32 proc. wybiera kosmetyki – wynika z przedświątecznego badania Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Czytaj dalej Co na prezent?

O świętach, jedzeniu i zakupach

09:24

22 grudnia 2012

W Kanadzie trzeba być uprzejmym

09:23

22 grudnia 2012

Kanada zaprasza zainteresowanych emigracją Polaków z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Dla tych, którzy zdecydują się na wyjazd ułatwieniem będzie znajomość angielskiego. Ale niektóre kanadyjskie obyczaje warto znać z wyprzedzeniem, jak choćby uprzejme zachowanie. Czytaj dalej W Kanadzie trzeba być uprzejmym

Areszt dla podejrzanego o postrzelenie dwóch osób w Gubinie

19:47

21 grudnia 2012

Ashton na marginesie szczytu UE-Rosja rozmawiała o wraku Tu-154M

17:18

21 grudnia 2012

Oskarżono policjantów ws. Olewnika; wątek prokuratorów umorzono

15:12

21 grudnia 2012