°C

Wykrywacz

Felieton polityczny

Od dziecka uczą nas w szkołach tego, że jesteśmy gorsi. Bo klęski, bo warcholstwo, bo Matka Boska. Nauczyli nas tego, że Niemcy są pracowici, Czesi praktyczni, Francuzi to wysoka kultura, a Anglicy to jeden w jednego dżentelmeni. Każdy z nich to klon Fileas'a Fogg'a z „80 dni dookoła świata”, tak pięknie sportretowany przez francuza Juliusa Verne. Lista nacji jako wzorców do naśladowania w naszej edukacji długa, ale jakoś mało w niej chwalenia się własnymi zasługami. Tak jakby podręczniki do polskich szkół pisali nam wrogowie.

Podczas II wojny światowej na niemieckich polach minowych Północnej Afryki masowo ginęli żołnierze. Wśród nich byli także Polacy, którzy ochoczo stanęli w obronie Anglii, choć żaden Anglik nie stanął w obronie Polski.

Podczas IIWŚ, kiedy armia niemiecka miała już tylko 50 km do Kairu debiutował pewien polski wynalazek. Dzieło porucznika Józefa Kosackiego, który wraz z plutonowym Andrzejem Garbosiem, opracował wykrywacz min. Elektroniczny. Taką elektryczną pętle, na patyku, która jeśli znalazła się nad zakopaną w piachu miną, generowała dźwięk w słuchawkach. Armia brytyjska nadała mu nazwę – Mine Detektor Polish Mark 1.

Wojna przyspiesza drogę od pomysłu do przemysłu i kilka miesięcy po udanych próbach urządzenia, ruszyła masowa produkcja i brytyjska armia pod El-Alamain miała na wyposażeniu 500 wykrywaczy min. I to w dużej mierze dzięki nim brytyjska ofensywa w Północnej Afryce, pokonała niemieckie pola minowe i odniosła sukces, a wojska Rommla nie dotarły do Kairu.

Polski wynalazek uratował życie tysiącom żołnierzy, ale głównie milionom cywili na całym świecie, którzy po zakończeniu wojny mogli rozminować liczne pola minowe. Najciekawszy jednak w historii wykrywacza min jest nie tyle geniusz wynalazców, ale fakt, że wynalazcy … podarowali swój wynalazek armiom sprzymierzonym w imię, no powiedzmy … braterstwa broni. Uznali, że na ratowaniu życia innym żołnierzom, nie wypada zarabiać. Honor im nie pozwalał.

Wielkiej Brytanii kwestie honoru i braterstwa broni nie przeszkadzały, wystawić Polakom rachunku za paliwo do samolotów i statków, na których bronili Anglię. Churchill znany z pochwał, którymi obdarzał polskich pilotów, znany jest z powiedzenia, że Anglia nie ma przyjaciół. Anglia ma interesy. Dlatego zamiast kasy Kosacki otrzymał za wynalazek list od króla Jerzego V.

I można pisać długą rozprawę o angielskim honorze, moralności, czy godności. Można, tylko po co, skoro historia porucznika Kosackiego, wynalazcy wykrywacza min, pokazuje, czym i jak się my Polacy od Anglików, różnimy. Różnica i w tym, że Anglicy kupią sobie pisarza, który będzie pięknie o nieistniejących cechach Anglików pisać, a my czytając te kłamstwa, nie zauważymy, że o rzeczywistych zasługach, postawach i czynach Polaków nie ma kto napisać. Albo brak pieniędzy na książki o mądrych i szlachetnych Polakach, choć znajdują się na pisanie o polskich łajdakach.

Honor nie pozwolił Polsce zbić na wykrywaczu min fortuny. A był na wyposażeniu Armii Brytyjskiej przez 50 lat, a po raz ostatni użyty o w trakcie wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku.

Przypominamy, że użytkowników serwisu obowiązują zasady netykiety. W sprawach spornych rozgłośnia może przekazać dane identyfikacyjne tj. adresy e-mail czy IP, uprawnionym organom.