°C

Czarno widzę

Felieton polityczny

Nie da się niczego zaplanować bez analizy stanu obecnego i zbadania przyczyn tego stanu. W imię tej zasady warto znać własną historię. A teraz do rzeczy czyli do Gorzowa i wyborów samorządowych.

Założę się o dużą stawkę, że większość lubuskich i gorzowskich polityków samorządowych nie ma kompletnie żadnego pojęcia o historii Gorzowa. I nie chodzi mi o historię polityczną, ale szczególnie o historię gospodarczą. Nie ma w tym winy owych polityków, bo większość z nas celowo jest pozbawiana wiedzy o życiu gospodarczym Polski w całym 1000 leciu naszej historii. To zabieg celowy, bo Polakom piszą historię od wielu pokoleń jej wrogowie. Ale wracając do Gorzowa, a szerzej do Nowej Marchii i Krzyżaków.

Mało kto wie, że kiedyś Nowa Marchia wraz z Landsbergiem była we władaniu Krzyżaków, ale po najeździe Husytów i po jej złupieniu, okazała się dla nich balastem finansowym. Pozbyli się więc bankruta na rzecz Brandenburgii. Po latach kiedy Brandenburgia stała się częścią Prus, ich król Fryderyk I sporządził remanent państwa. Policzył wioski, pola, ludność, krowy, konie, świnie, to co było siane. Policzył szlachetnie urodzonych ich potomstwo, kmiotków, kowali, wysokość dochodów i podatki. Nie wiemy co sobie pomyślał, kiedy dostał na biurko bilans, ale wiemy, że zamiast na gospodarkę postawił na armię. Dzięki tej armii jego syn Fryderyk II poszerzył Prusy o Saksonię, Wielkopolskę i Śląsk. Tak zaczęła się niemiecka droga do bogacenia się przez wojnę.

Nie chodzi jednak o pruską tradycję w niemieckiej polityce, ale o to, że Nowa Marchia jest obecnie częścią Lubuskiego. Krainy, która w czasach Fryderyka I miała problemy z rozwojem gospodarczym w oparciu o własne możliwości. Krainy, która także dzisiaj ma cywilizacyjne problemy o ile nie ma wsparcia z zewnątrz. W północnej części Lubuskiego nie ma dużych i prężnych miast, a rolnictwo musi radzić sobie na słabych glebach. Nie ma tu żadnych surowców naturalnych poza piaskiem i drewnem. Gęstość zaludnienia jest kiepska a przemysł jest słabo rozwinięty. Tak zwana renta graniczna, czyli złudzenie, że niemieckie sąsiedztwo może działać stymulująco na rozwój okazuje się fatamorganą. Po zachodniej stronie Odry mamy bowiem analogiczną sytuację, a Berlin nie ma mocy cywilizacyjnej takiej jaką miał przed I Wojną Światową. Brandenburgia i Vorpommern, to najbiedniejsze niemieckie landy cierpiące na pogłębiające się wyludnienie.

Tymczasem kampania samorządowa toczy się tak jakby nie wisiało nad regionem cywilizacyjne zagrożenie. Żadne ugrupowanie nie dostrzega problemów rozwojowych województwa. Radosne wydawanie unijnej kasy trwa w najlepsze, tak jakby życie na cudzy koszt miało trwać wiecznie. Lubuscy politycy uśmiechają się z wyborczych banerów, deklarując, własną kompetencję, troskę o nas, urodę z Photoshopa, kompletnie pozbawieni świadomości oczywistych zagrożeń.

Politycy nie rozumieją, że płace niższe o 15-17% od średniej krajowej, zmuszają młodych i wykształconych ludzi do szukania lepszych szans życiowych poza regionem. I tylko kwestią czasu jest to, że staniemy się zieloną krainą starych zgorzkniałych staruchów.

Przypominamy, że użytkowników serwisu obowiązują zasady netykiety. W sprawach spornych rozgłośnia może przekazać dane identyfikacyjne tj. adresy e-mail czy IP, uprawnionym organom.