°C

Cena

Felieton polityczny

Istnieją wśród technik sprzedaży dwie wersje rozpoczęcia negocjacji handlowych. Pierwsza zwana stopą w drzwi, polega na zaczynaniu negocjacji od przymilania się, zyskiwania sympatii, a potem stopniowego zyskiwania przewagi. Tak sprzedaje się tanie samochody, a kiedy klient już się zdecydował, to okazuje się, że radio i nawigację trzeba dokupić, że ta wersja lakieru wymaga dopłaty, a obicie foteli, którym się klient zachwycił kosztuje drożej.

Przeciwieństwem tej techniki, jest technika drzwiami w twarz. Polega ona na zaszokowaniu, zachwyconego ofertą, klienta wysokością ceny już na starcie. A kiedy klient z wrażenia łapie powietrze, aby wrócić do równowagi, zaczyna się jego zmiękczanie w stylu specjalnie dla pana/pani zastosujemy tu zniżkę, tam zniżkę… Oczywiście każda zniżka jest wyjątkowa i niestandardowa. W efekcie, jak już przy samochodach jesteśmy, klient ma wrażenie, że co prawda przepłacił, ale dzięki sprytowi, utargował więcej od innych.

I właśnie tę drugą technikę zastosował wobec Polski Izrael. Przywalił pięścią w twarz, a następnie rozwinął przed Polską listę strat, jakich Polska może uniknąć, jak przeprosi za to że dostała w pysk. Lista się wydłuża, dopisują się do niej Rosja, Ukraina, USA i nie na tym koniec, bo chętnych wciąż przybywa. Zdegenerowana opozycja próbuje się także na listę wcisnąć i coś od siebie dopisać, ale piąstki za słabe, aby ktoś tych pożytecznych idiotów brał na serio.

Technika drzwiami w twarz sprawdza się ze wstępnie urobionymi klientami. Takimi, nad którymi wcześniej psychologicznie popracowano. Dzięki tej pracy mają wielką ochotę na to co chcą mieć. Wmówiono im wcześniej korzyści jakie mogą mieć. Korzyści, nieistniejące, najczęściej wymyślone w działach marketingu. Polityka to także taki sklep z badziewiem dla ubogich i towarami udającymi luksusowe dla ludzi z kompleksami, którzy chcą udawać bogatych. W polityce wszystko jest z dykty, pazdzieża i tektury. Liczy się tylko własny interes i to jak wykiwać innych. Złudzenia są dla naiwnych.

Technika drzwiami w twarz ma ograniczoną skuteczność. Działa lepiej wobec klientów niedowartościowanych, niedoinformowanych, próżnych, mało inteligentnych. Takich, którym można bez trudu wcisnąć marketingowy kit. No i w przypadku polskiego rządu nie zadziałała. Akwizytor tych wszystkich biznesów jakie świat robi za pomocą państwa Izrael i przedsiębiorstwa Holokaust, pani ambasador zaliczyła handlową klapę. Okazała się handlowcem, wykonującym dosyć bezmyślnie zlecenie szefa. Szefa, który w hierarchii dziobania ma wyznaczoną rolę i miejsce. Za nim szefowie wyższych szczebli, próbują wymóc na nas łyknięcie oferty. Bez skutku.

Z mojego doświadczenia handlowego wiem, że istnieją inne lepsze techniki skłaniania klientów do zakupu. Wiem też, że w handlowaniu istnieją dwie graniczne ceny. Cena frajerska, niska, pokazująca, niewiarę sprzedawcy w wartość tego co ma. Jest też cena obrazliwa, zdradzająca, że sprzedający traktuje kupującego jak idiotę, kompletnie nie mającego pojęcia o tym co kupuje.

Przypominamy, że użytkowników serwisu obowiązują zasady netykiety. W sprawach spornych rozgłośnia może przekazać dane identyfikacyjne tj. adresy e-mail czy IP, uprawnionym organom.