A.Duda na wręczeniu odznaczeń państwowych działaczom NZS

12:12

20 lutego 2017

Historia z NZS

14:39

4 października 2016

Pani Liliana od kotów

18:52

19 kwietnia 2017

Kiedy zimą parkujemy samochody dyskretnie podchodzą by ogrzać się przy ciepłych silnikach. Przemykają niezauważalne, jakby wolały nie spotykać nas – ludzi na swojej drodze.
Koty są wokół nas. Można podpatrzeć je zwłaszcza teraz, wiosną. Są na działkach, w piwnicach i na podwórkach. Zasłaniane są przed nimi piaskownice i piwniczne okienka. Wiele z nich jest chorych lub słabych. Doświadczają okrucieństwa – bo denerwują lub – jak powiedział mi jeden przemiły starszy pan – „ja to ich po prostu nienawidzę, bo zabiły moje gołębie”.

Pani Liliana znana jest chyba wszystkim kotom w mieście. Codzienne przemierza kilometry, żeby je nakarmić. Pewnie teraz jest w swojej „kociej trasie”, bo nie mogę się do niej dodzwonić…

Dziś po 20:00 w Między Nami Zwierzętami porozmawiamy o kotach z miasta i niezwykłej misji Pani Liliany.

Będzie również z nami Pani Małgorzata Biegańska-Hendryk, behawiorystka, która odpowie na pytania dotyczące sterylizacji i kastracji kotów

Po 21:15 Piotr Dziełakowski i jego żurawie.

P.S. pomagać można tu – https://pomagam.pl/Liliana

10 mln zł na miejsca opieki dla dzieci na uczelniach w 2015 r.

16:16

9 grudnia 2014

Co najmniej 10 mln zł trafić ma w przyszłym roku do uczelni na dofinansowanie żłobków i klubików dziecięcych – zapowiedziała minister nauki Lena Kolarska-Bobińska i szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, którzy ogłosili we wtorek w stolicy założenia programu „Maluch na uczelni”.

„Coraz więcej młodych osób studiuje. Prawie 55 proc. każdego rocznika podejmuje studia. To oznacza, że na studia przychodzą osoby, które są w takim wieku, że często chciałyby założyć rodzinę, mieć dzieci. Osoby te napotykają na wiele trudności” – powiedziała we wtorek na konferencji prasowej minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska. Zwróciła uwagę, że tylko kilka uczelni ma miejsca opieki nad dziećmi, a te żłobki, które już w szkołach wyższych istnieją, często są tylko do dyspozycji pracowników, a nie studentów.

 

Dlatego resorty nauki i pracy przygotowały założenia programu „Maluch na uczelni”. W ramach tej inicjatywy refundowane będzie 80 proc. kosztów utworzenia żłobków, klubów dziecięcych lub miejsc dziennej opieki, a także 80 proc. kosztów ich utrzymania. Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas wtorkowej konferencji przyznał, że to, jak wysokie opłaty poniosą rodzice, zależeć będzie od indywidualnego podejścia uczelni.

 

Pieniądze na opiekę nad dziećmi na uczelniach pochodzić będą przede wszystkim z programu MALUCH Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. „Do tej pory mieliśmy na program MALUCH ok. 100 mln zł rocznie. Efekty już widać: w roku 2011 było ok. 570 żłobków w całej Polsce, a teraz żłobków mamy prawie 2300” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

Zaznaczył, że jeśli budżet na przyszły rok zostanie przyjęty w zwiększonej formule i na rozwój opieki nad najmłodszymi przeznaczonych będzie 150 mln zł, to część z tych pieniędzy trafi właśnie do uczelni na rozwój miejsc opieki nad najmłodszymi na uczelniach. Początkowo założono, że szkoły wyższe dostaną w przyszłym roku na ten cel 10 mln zł, ale jeśli program będzie się cieszył dużym zainteresowaniem, ministerstwo nie wyklucza, że przeznaczy na program większe środki.

 

Minister zwracał uwagę na możliwość tworzenia na uczelniach miejsc dziennej opieki – według niego to rozwiązanie jest tańsze niż otwieranie nowych żłobków czy klubików dziecięcych. Minister podpowiadał, że na miejsca opieki zaadaptowane mogą być np. pomieszczenia w akademikach, a a jeden opiekun mógłby się zajmować 2-5 dziećmi. „Zachęcamy uczelnie i organizacje działające na uczelniach do wzięcia udziału w programie MALUCH ze specjalnym modułem +Maluch na uczelni+” – zaapelował.

 

Lena Kolarska-Bobińska dodała, że takie miejsca opieki można wykorzystać jako miejsca praktyk np. dla wydziałów pedagogicznych. W takim miejscu – jak zasugerowała – dziećmi mogłyby się opiekować również studiujące matki. „Jest duża elastyczność tych form. Chodzi o to, (…) by ułatwić życie studentom, ale też młodym naukowcom” – zaznaczyła minister.

 

Minister nauki zwróciła też uwagę, że „Maluch na uczelni” to nie tylko program dofinansowywania miejsc opieki nad dziećmi, ale również przestawiania uczelni na bardziej prorodzinną politykę społeczną. W ramach programu szkoły wyższe będą zachęcane do tego, by otwierać się na potrzeby młodych i tworzyć środowisko przyjazne rodzicom – zarówno tym studiującym, jak i pracującym na uczelniach. Program ma także przyczyniać się do wzbudzania w studentach postaw przyjaznych rodzinie tak, aby w przyszłości z życzliwością traktowali np. swoich pracowników posiadających dzieci.

 

Na problem niewielkiej liczby miejsc opieki dla dzieci na uczelniach zwrócili uwagę ministerstw studenci z NZS UW w październiku br., a resorty szybko przychyliły się do ich propozycji.

Sylwetki naszych europosłów

22:20

26 maja 2014

Marek Gróbarczyk (PiS)

Minister gospodarki morskiej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Marek Gróbarczyk.

Jak mówił w kampanii wyborczej, wśród najważniejszych zadań, które sobie stawia, jest odbudowa polskiej gospodarki morskiej i odnowienie przemysłu stoczniowego w regionie. „Odbudowa gospodarki morskiej jest gwarantem rozwoju całej Polski i instrumentem tworzenia tysięcy miejsc pracy” – podkreślał. Innym jego priorytetem jest „suwerenność energetyczna”, rozumiana m.in. jako np. dywersyfikacja dostaw gazu.

46-letni polityk, mimo że urodzony w Nowym Sączu, związał się z morzem i polskim wybrzeżem. Fakt, że jest tzw. spadochroniarzem często wypominano mu w zarówno w poprzedniej, jak i tegorocznej kampanii wyborczej. Nazywany przez opozycję jedynką z Nowego Sącza, podkreśla, że od sześciu lat zameldowany jest w Szczecinie i w Szczecinie mieszka.

Niezmiennie też powtarza, że ze Szczecinem związał się tuż po studiach, bo właśnie w tym mieście znalazł pierwszą pracę na statku jako mechanik.

Pytany przez PAP, skąd u mieszkańca południa Polski pomysł studiów w Akademii Morskiej w Gdyni i pracy na morzu, mówi, że nie jest wyjątkiem. „Wielu młodych ludzi z Podkarpacia, Beskidów, Małopolski wyjeżdżało po maturze na Wybrzeże, by tu studiować nawigację bądź na wydziałach mechanicznych akademii morskich czy to w Gdyni czy w Szczecinie. To m.in. tęsknota za światem, a w moich czasach tak naprawdę jedyne okno na świat” – wspomina.

Gróbarczyk tuż po studiach pływał na statkach zagranicznych armatorów. Jak mówi, opłynął niemalże całą kulę ziemską. Później osiadł na lądzie. Tłumaczy, że wymusiła to sytuacja rodzinna. „Chociaż do dziś czasem powtarzam żonie, zobaczysz jeszcze wrócę na morze” – dodaje.

W swojej karierze Gróbarczyk był przez kilka miesięcy ministrem gospodarki morskiej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Później był doradcą w kancelarii prezydenta za czasów Lecha Kaczyńskiego. W 2011 r. został wybrany przez radę polityczną PiS w skład komitetu politycznego tej partii.

Gróbarczyk jest absolwentem Wydziału Eksploatacji Siłowni Okrętowych Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Ukończył także studia podyplomowe w Akademii Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy, kierunek telekomunikacja cyfrowa.

Eurodeputowany stał się bohaterem raportu Julii Pitery jako ten, który jeszcze jako minister gospodarki morskiej zapłacił kartą przysługującą ministrom 8,16 zł za dorsza. W rozliczeniu miał napisać, że rybę kupił „celem kontroli gatunku ryb i ich świeżości oraz przedstawienia odpowiednim władzom wyniku testu”.

O sobie Gróbarczyk mówi, że dorastał w rodzinie silnie związanej z wartościami narodowymi. „Dziadek mój ze strony matki przeszedł szlak bojowy z generałem Józefem Hallerem, kończąc swoją żołnierską służbę zaślubinami z morzem w Pucku 10 lutego 1920 r. Fakt ten miał niemały wpływ na moją przyszłość, m.in. wybór uczelni” – napisał na swojej stronie internetowej.

Jak podkreśla, okres studiów to dla niego czas młodzieńczych ideałów, które „krystalizowały się w oparciu o Kościół, NZS i solidarnościowy dom rodzinny, to czas manifestacji, kolportażu bibuły i płomiennych haseł”. Pracował jako młody człowiek w sztabie wyborczym Lecha Wałęsy.

Wielu wiąże jego karierę ze znajomością z innym politykiem PiS Joachimem Brudzińskim. „Chociaż obaj pochodzimy z Nowosądecczyzny, to spotkaliśmy się dopiero na Wybrzeżu. Joachim uczył się w Świnoujściu, ja w Gdyni, razem popłynęliśmy na praktyki +Darem Pomorza+” – wspomina.

Niedawno zaś Brudziński mówił, że jeśli PiS w 2015 r. obejmie władzę, to Gróbarczyk zostanie ponownie ministrem gospodarki morskiej. Zapowiedź utworzenia takiego resortu padła z ust szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

 

Europoseł PiS opowiada się za budową kanału przez Mierzeję Wiślaną. Jeszcze jako minister gospodarki morskiej przyjął plan budowy takiego toru żeglugowego. Jest zdania, że gdyby PiS pozostało przy władzy, to inwestycja byłaby już zakończona, a inwestycja byłaby opłacalna.

W minionej kadencji Gróbarczyk w PE zajmował się m.in. sprawami związanymi z gospodarką morską. PE przyjął jego poprawkę zmieniającą kontrolę kutrów tak, by były one przeprowadzane proporcjonalnie do wielkości flot w poszczególnych państwach członkowskich. „W ciągu ostatnich pięciu lat 790 polskich łodzi i kutrów rybackich skontrolowano prawie 11 tys. razy, podczas gdy licząca 2789 kutrów flota duńska była kontrolowana jedynie 1719 razy” – podkreślał.

Przypomniał w rozmowie z PAP, że angażował się w walkę o budowę gazoportu w Świnoujściu, drogi ekspresowej S3, a także zabiegał na forum unijnym o interesy rybaków i rolników pochodzących z okręgu. Angażował się także podczas budowy rurociągu Nord Stream. Utworzył m.in. stronę internetową poświęconą temu zagadnieniu, był też organizatorem konferencji na temat konsekwencji i zagrożeń dla Polski związanych z tą inwestycją.

Odpowiadając niedawno na pytania ankiety dziennika „Rzeczpospolita”, w tym dotyczące m.in. przyszłości Unii Europejskiej, mówił, że Unia powstała jako związek wolnych i suwerennych państw i tak powinno pozostać. Opowiedział się również za pozostaniem Polski przy złotówce i za dalszym rozszerzaniem UE.

Jest żonaty, ma dwoje dzieci. Jeździ na nartach. Interesuje się literaturą, ekonomią, motoryzacją.

Bogusław Liberadzki (SLD)

Były minister transportu i obecny europoseł SLD Bogusław Liberadzki został po raz trzeci eurodeputowanym. „Ta praca daje satysfakcję; umożliwia wpływ na politykę europejską” – mówi.

Najważniejszym aspektem działalności Liberadzkiego w Parlamencie Europejskim będzie transport. Jak podkreślał w kampanii, w nowej kadencji będzie kontynuował pracę nad poprawą komunikacji między regionem (stratował w okręgu lubusko-zachodniopomorskim) a resztą kraju i Europą. Wyzwaniem dla niego będzie wybudowanie tunelu pod Świną w Świnoujściu i wydłużenie S3 do tego miasta, a także przywrócenie transportu na Odrze.

Jak powiedział PAP, praca w Parlamencie Europejskim daje mu satysfakcję, ponieważ umożliwia wpływanie na europejską politykę i kontynuowanie pracy naukowej. Jak podkreśla, przez ostatnie pięć lat udało mu się napisać trzy książki o polityce transportowej.

W 1970 r. Liberadzki ukończył Szkołę Główną Handlową w Warszawie z tytułem magistra ekonomii. Później obronił pracę doktorską, a następnie habilitacyjną. W 1999 r. uzyskał tytuł profesora nauk ekonomicznych, od 2006 r. jest profesorem zwyczajnym. Jest także kierownikiem Katedry Transportu SGH.

W drugiej połowie lat 80. Liberadzki był stypendystą Fulbrighta na uniwersytecie W Illinois, gdzie studiował zagadnienia deregulacji transportu w Stanach Zjednoczonych. Jak podkreślał, przywiózł stamtąd „zupełnie nowy warsztat gospodarki rynkowej”.

Wymienia, że do najważniejszych punktów w karierze politycznej zalicza objęcie stanowiska wiceministra transportu w 1989 r., a później ministra transportu w latach 1993-1997. „Wydawało się, że przygoda, która się wtedy rozpoczęła, będzie krótka, ale trwa już 25 lat” – mówi Liberadzki.

Liberadzki, który jest wiceprzewodniczącym zarządu krajowego SLD, będzie sprawował mandat europosła po raz trzeci. Również po raz trzeci otwierał listę w okręgu lubusko-zachodniopomorskim. W 2009 r. zagłosowało na niego blisko 70 tys., co dało mu drugi po Sławomirze Nitrasie z PO wynik w okręgu (ponad 107 tys. głosów).

O sobie mówi: „Jestem wybierany, a w głosowaniu moje poprawki przechodzą; osiągnąłem w tej perspektywie finansowej to, co chciałem. Mamy korytarz transportowy Adriatyk-Bałtyk łącznie ze Szczecinem, mamy pieniądze na linię kolejową Szczecin-Poznań-Wrocław, drogę nr 6 wpisaną do transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T) i duże prawdopodobieństwo, że uda się sfinansować tunel w Świnoujściu w porozumieniu ze stroną niemiecką”.

Jak informuje na swojej stronie internetowej, w 2008 r. został wybrany w PE posłem roku za aktywność i skuteczność w transporcie.

„Szukam przyjaciół, lubię ludzi i daję się lubić. Szukam porozumienia a nie sporów” – odpowiedział pytany, jakie cechy ułatwiają mu działalność polityczną. Mówiąc o swoich „niepraktycznych cechach”, dodał: „Spotykam się z zarzutami, że czasami jestem zbyt cierpliwy, za długo wysłuchuję nie do końca słusznych racji, albo że nie umiem kategorycznie +objechać kogoś z góry do dołu+”.

Liberadzki podkreślał, że po wyborach liczy na dobrą współpracę z europosłami z innych partii, tak jak miało to miejsce do tej pory.

W minionej kadencji europarlamentu Liberadzki należał do Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Był także kwestorem PE i członkiem prezydium PE, zasiadał również w komisji transportu i turystki.

Liberadzki urodził się w 1948 r. w Sochaczewie. Jest żonaty, ma dwóch synów i jednego wnuka. Jego hobby to czytanie książek, szczególnie biografii historycznych – ulubioną postacią jest Napoleon Bonaparte. W wolnych chwilach dużą radość sprawia mu praca w przydomowym ogrodzie.

Dariusz Rosati (PO)

Dariusz Rosati – ekonomista, który pracował i doradzał wielu zagranicznym i międzynarodowym instytucjom, były szef MSZ – po pięciu latach nieobecności wrócił do Parlamentu Europejskiego. Mandat zdobył, startując z listy PO w lubusko-zachodniopomorskim okręgu wyborczym.

Powrót do PE, w którym zasiadał w latach 2004–2009, to kolejny po zdobyciu w 2011 r. mandatu w polskim Sejmie sukces Rosatiego w barwach liberalno-konserwatywnej PO. Ten profesor ekonomii, władający kilkoma językami, przez większość politycznego życia był kojarzony z lewicą.

Prawie przez ćwierć wieku należał do PZPR. Był w niej do samego końca, czyli 1990 r. „Przewidywałem koniec partii już wcześniej, uważałem ją za politycznego trupa, ale czym miałbym się szczycić, gdybym opuścił ją na kilka lat przed rozpadem?” – mówił tygodnikowi „Polityka” w 2008 r. Później już do żadnej partii się nie zapisał, ale udzielał się po stronie lewicy.

W 1994 r. SLD chciało, aby został wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka. Kandydaturę zablokował prezydent Lech Wałęsa. Powodem była długa nieobecność w kraju – Rosati od 1991 r. pracował w Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie jako szef sekcji krajów Europy Środkowej i Wschodniej – i niezakończona wówczas sprawa Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), w którego radzie nadzorczej zasiadał na przełomie lat 80. i 90. Sprawa FOZZ, w którym doszło do jednej z największych w III RP defraudacja publicznych pieniędzy, tylko chwilowo zastopowała karierę Rosatiego.

W 2005 r. już po skazującym wyroku w procesie szefów Funduszu Rosati mówił w rozmowie z PAP, że to właśnie Rada Nadzorcza FOZZ, w której zasiadał, zawiadomiła o nadużyciach resort finansów, Najwyższą Izbę Kontroli i prokuraturę. Jak tłumaczył Rosati, ówczesny stan prawny był taki, że pozwalał dyrektorowi Funduszu na podejmowanie decyzji finansowych bez informowania Rady i dyrektor z tego prawa korzystał, do momentu, kiedy musiał przedstawić bilans. Dopiero wtedy Rada mogła interweniować i właśnie wtedy zareagowała – powiedział Rosati.

Do kraju Rosati wrócił w 1995 r., by zostać ministrem spraw zagranicznych w rządach Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza.

Z MSZ Rosati przeszedł do Rady Polityki Pieniężnej, w której zasiadał w latach 1998 – 2004. Powołał go do niej prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Po zakończonej kadencji w RPP Rosati zajął się unijną polityką. Wystartował z warszawskiej listy Socjaldemokracji Polskiej do Parlamentu Europejskiego, zdobył 76 834 głosy, co zapewniło mu miejsce Brukseli. W PE należał do Grupy Socjalistycznej. Kadencję mógł zaliczyć do udanych. Zajął 12. miejsce w rankingu polskich eurodeputowanych, sporządzonym w kwietniu 2009 r. przez Instytut Kościuszki z Krakowa. Polskę w PE w latach 2004 – 2009 reprezentowało 47 europosłów.

W 2007 r. z Brukseli musiał się zmierzyć z doniesieniami o współpracy ze służbami specjalnymi PRL. Najpierw poinformował o tym tygodnik „Wprost”; potem informację na jego temat opublikował w publicznym katalogu Instytut Pamięci Narodowej; wynikało z niej, że Rosati był pozyskany do współpracy z wywiadem PRL w lutym 1978 r., przed wyjazdem na stypendium w USA. Rosati zaprzeczył współpracy z bezpieką. Podkreślił, że prawdziwość jego oświadczeń z lat 1998 – 2004 nie została zakwestionowana przez rzecznika interesu publicznego (poprzednik pionu lustracyjnego IPN).

W internetowym katalogu osób publicznych IPN widnieje adnotacja, że zarządzeniem z sierpnia 2009 r. „prokurator IPN zarządził o pozostawieniu sprawy bez dalszego biegu wobec niestwierdzenia wątpliwości co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą”.

W 2009 r. Rosati stanął na czele nowego centrolewicowego ruchu Porozumienie dla Przyszłości. Ponieważ ruch nie porozumiał się z SLD co do wspólnej listy do PE, Rosati o reelekcję ubiegał się z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Porozumienie dla Przyszłości CentroLewica (PD + SDPL + Zieloni 2004). I poniósł porażkę.

Ugrupowanie zdobyło zaledwie 2,44 proc. wszystkich głosów i nie uczestniczyło w podziale mandatów. Wynik Rosatiego też znacznie gorszy niż w 2004 r. – 23 806 głosy.

W czerwcu 2011 r. Rosati wrócił do czynnej polityki, wiążąc się – cały czas jako bezpartyjny – z Platformą Obywatelską. Tak tłumaczył ten mariaż w radiu Zet: „Dołączyłem do PO, ponieważ istnieje zagrożenie powrotu do władzy PiS. Z kolei SLD zatrzymało się na sprawach społecznych z lat 50-60, dominuje tematyka obyczajowa i światopoglądowa, to za mało, żeby zaproponować Polsce całościowy projekt polityczny”.

W barwach PO Rosati odniósł sukces. Partia wystawiła go do Sejmu w podwarszawskim okręgu wyborczym, gdzie zdobył 59 562 głosy i został posłem – przewodniczącym komisji finansów publicznych.

Jego parlamentarną działalność wysoko oceniła „Polityka”. W tworzonym przez tygodnik rankingu posłów w 2012 r. Rosati zebrał dobre noty jako debiutant m.in. za „znakomitą retorykę, która już zanika w sejmowej sali coraz bardziej zdominowanej przez połajanki i przekrzykiwania”. Natomiast w 2013 r. „Polityka” uznał go za najlepszego posła m.in. za „do bólu merytoryczne” wystąpienia, odmawianie komentarzy w sprawach nieistotnych i nieuczestniczenie w bezsensownych awanturach.

Kampanię do PE Rosati też prowadził spokojną. Podkreślał w niej swoje doświadczenie w sferze ekonomii. Choć startował z regionu, z którym nie miał dotychczas nic wspólnego, zapewniał wyborców, że będzie działał dla rozwoju tego terenu. Był wysoko oceniany w lokalnych rankingach.

Żoną Dariusza Rosatiego jest Teresa Rosati – projektantka mody; córka Weronika jest aktorką.

Klaxons ciągle prowadzą! OneRepublic zaczyna zbierać głosy!

15:43

22 maja 2014
20. CLEAN BANDIT; JESS GLYNNE Rather Be
19. MILKY CHANCE Stolen Dance
18. KIM CESARION Brains Out
17. SYLWIA GRZESZCZAK Nowy Ty, Nowa Ja
16. ALICIA KEYS It’s On Again
15. MUNIEK STASZCZYK Nobody’s Perfect
14. ELAIZA Is It Right
13. LOKA D.N.A.
12. BEDNAREK Chodź Ucieknijmy
11. PHARRELL WILLIAMS Marilyn Monroe
10. MROZU; SOUND n’GRACE Nic Do Stracenia
9. PRINCE; ZOOEY DESCHANEL Fallinlove2nite
8. ELLIE GOULDING Beating Heart
7. CHROMEO Jealous (I Ain’t With It)
6. RAFAŁ BRZOZOWSKI Magiczne Słowa
5. MR. PROBZ Waves – Robin Schulz Remix Radio Edit
4. FITZ AND THE TANTRUMS The Walker
3. RED LIPS Hej Joe
2. SHAKIRA Dare (La La La)
1. KLAXONS There Is No Other Time

[youtube]http://youtu.be/7t_nqsPons4[/youtube]

 

Mniej-Więcej-Lista to lista Twoich ulubionych piosenek emitowanych na antenie Radia Zachód. Możesz jej słuchać od poniedziałku do piątku między 14.00 a 16.00 oraz w sobotę między 14.00 a 17.00.

W wydaniu codziennym 20 najpopularniejszych piosenek i 3 nowe propozycje, a w wydaniu weekendowym podsumowanie tygodnia i super gwiazdy.

Wszystko to i więcej prezentuje każdego dnia Kasia Jankowska, której w soboty towarzyszy Jacek Grodzki.

Jak głosować? Jeżeli podobają Ci się utwory prezentowane na naszej antenie, przez 24 godziny na dobę możesz na nie głosować, wysyłając SMS w trakcie ich trwania. W treści wiadomości wpisujesz RZ i wysyłasz swój głos pod nr 7148. Koszt to tylko 1,23 zł z VAT.

Jeśli głosujesz na inną piosenkę od prezentowanej, wysyłasz w dowolnym, wygodnym dla siebie momencie SMS, wpisujesz w treści prefiks RZ, a następnie tytuł nagrania i jego wykonawcę. Nowe propozycje możesz nam przesłać tą samą drogą, rozpoczynając wiadomość prefiksem RZ, bądź zgłaszać drogą tradycyjną, wysyłając kartkę pocztową: RADIO ZACHÓD, ul. Kukułcza 1, 65-472 Zielona Góra z dopiskiem Mniej-Więcej-LISTA.

PROPOZYCJE:

MARTA PODULKA Mocna;

ONEREPUBLIC Love Runs Out

[youtube]http://youtu.be/sE5WscjdNZs[/youtube]

Warszawa: „Tęcza” na pl. Zbawiciela nadal budzi kontrowersje

06:12

16 kwietnia 2014

O przyszłości instalacji „Tęcza” na pl. Zbawiciela dyskutowali we wtorek członkowie Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. W tym samym czasie osoby związane ze środowiskiem Ruchu Narodowego protestowały przeciw jej odbudowie.

Na zorganizowanej przez NZS debacie pod nazwą „Tęczo wróć?” o przyszłości instalacji, której autorką jest artystka Julita Wójcik, dyskutowali: jeden z liderów Ruchu Narodowego, b. poseł Krzysztof Bosak oraz warszawski radny i działacz LGBT Krystian Legierski.

„Tęcza zawsze, od dziecka, kojarzyła mi się z czymś wyłącznie pozytywnym, jeszcze zanim miałem jakąkolwiek świadomość, że świat dzieli się na osoby homo- i heteroseksualne” – powiedział Legierski. Zapewniał, że tęcza jest znakiem nie tylko środowiska LGBT, ale też symbolem pojednania i spółdzielców.

„Tęcza burzy kanon pomników pełnych patosu, martyrologii, smutnych, które odwołują się najczęściej do jakichś wydarzeń, które były raczej przykre i mało pozytywne. Takich instalacji jak Palma (z warszawskiego ronda de Gaulle’a – PAP) czy Tęcza, których np. w czeskiej Pradze jest cała masa czy w niemieckim Berlinie, u nas jest bardzo mało, więc każda taka instalacja mnie się bardzo dobrze kojarzy. Tęcza dodaje lekkości naszemu miastu” – powiedział Legierski.

Według Bosaka tęcza „nie ma nic wspólnego z pięknem”. Zarzucił on autorce instalacji, że „posługuje się instrumentalnie” kategorią piękna. Jego zdaniem „Tęcza burzy porządek estetyczny i urbanistyczny”, plastikowe kwiaty, którymi była przystrojona, przypominają „teatralną dekorację”, a płot i kamery monitoringu, które zainstalowało miasto na placu, „nie sprzyjają doznaniom estetycznym”.

Bosak przekonywał, że „Tęcza” zaczęła budzić opór społeczny dopiero od chwili, gdy z instalacji, która miała być na placu Zbawiciela tymczasowo, na trzy miesiące, stała się – bez konsultacji społecznych – ekspozycją stałą.

Bosak mówił, że instalacja budzi otwarty opór nie tylko sympatyków Ruchu Narodowego, ale i niektórych posłów, mieszkańców i proboszcza pobliskiej parafii. Jak zapewnił, mimo swojego krytycznego zdania na temat instalacji ,nigdy nie popierał jej niszczenia.

Wieczorem na pl. Zbawiciela odbyła się demonstracja przeciw odbudowie „Tęczy” zorganizowana przez Ruch Narodowy i członków sąsiedniej wspólnoty mieszkaniowej. Robert Winnicki z RN przekonywał, że do demonstracji doszło, gdyż „trwa wojna” z falą „lewactwa” z zachodniej Europy. „Tu nie chodzi o taki czy inny plac (…). Tu chodzi o walkę o sferę publiczną, o język debaty publicznej. My stajemy tutaj naprzeciwko tych sił, które chcą z Polski zrobić takie samo bagno jak ze społeczeństw zachodnioeuropejskich” – powiedział Winnicki, który kandyduje do PE z listy RN.

W manifestacji wzięło udział ok. 250 osób. Porządku pilnowały zwiększone siły policji, a sam szkielet „Tęczy” był ogrodzony tymczasowym płotem. Nie doszło do incydentów.

Podobny protest odbył się w sobotę, gdy miała ruszyć odbudowa „Tęczy”. Prace zablokowano. Narodowcy sprzeciwili się odbudowie instalacji, bo – jak mówią – promuje ona homoseksualizm. Policja zatrzymała tego dnia 25 osób, z czego dwie miały odpowiedzieć za naruszenie nietykalności funkcjonariusza, a 20 zostało ukaranych mandatami za zagrożenie w ruchu drogowym i zakłócanie porządku.

„Tęcza” na pl. Zbawiciela w Warszawie ma stanąć ponownie 1 maja, w 10. rocznicę wstąpienia Polski do UE.

„Tęcza” znalazła się w tym miejscu w czerwcu 2012 r. Wcześniej, podczas polskiej prezydencji, zdobiła plac przed Parlamentem Europejskim. Przez niektóre osoby kojarzona jest ze środowiskiem LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych), którego symbolem jest tęczowa flaga. Według autorki instalacji powstała jednak „jako wspólnie wykonane dzieło, którego symbolika była pozytywnym wezwaniem do tolerancji, poszanowania godności ludzkiej i prawa do posiadania własnych przekonań i poglądów”.

Piorun po raz trzeci najlepszy

22:14

13 kwietnia 2014

Kacper Piorun (KSz Stilon Gorzów) zdobył w Bydgoszczy złoty medal międzynarodowych mistrzostw Polski w rozwiązywaniu zadań szachowych (solving). Drugie miejsce zajął Piotr Murdzia (MLKS Ostródzianka Ostróda), a trzecie Piotr Górski (Entropia Warszawa).

Broniący tytułu Piorun, jeden z niewielu zawodników na świecie mających jednocześnie tytuł arcymistrza w grze klasycznej i w rozwiązywaniu zadań, zwyciężył w tej imprezie po raz trzeci z rzędu.

Rekordzistą w tym względzie jest Murdzia, który zdobył 15 mistrzowskich tytułów.

Międzynarodowa impreza w Bydgoszczy była dla krajowej czołówki sprawdzianem przed majowymi mistrzostwami Europy w Czarnogórze i zaplanowanymi na sierpień mistrzostwami świata w Bernie (Szwajcaria).

    Wyniki:
 1. Kacper Piorun (KSz Stilon Gorzów Wlkp.)    64,50
 2. Piotr Murdzia (MLKS Ostródzianka Ostróda)  61,50 
 3. Piotr Górski (KS Entropia NZSPW Warszawa)  50,00

Wczoraj w namiotach, dziś na karimatach w obronie historii

20:32

15 maja 2012

„Krwista” akcja na UZ

15:23

7 maja 2012

Wampiriada – pod takim „krwistym” hasłem na Uniwersytecie Zielonogórskim ruszyła czwarta edycja zbiórki krwi organizowana przez Niezależne Zrzeszenie Studentów. Dzisiaj do udziału w akcji zaproszono studentów z Campusu A.
Czytaj dalej „Krwista” akcja na UZ