Gratuluję świetnego pomysłu. Będę państwu dalej kibicował. Serdeczności dla waszego burmistrza – podsumował spotkanie z delegacją „Rowerowego poselstwa” ambasador RP w Danii – Rafał Wiśniewski. Godzinę później rowerzyści rozdawali już setki materiałów promocyjnych w centrum miasta i zapraszali mieszkańców stolicy do odwiedzenia Ziemi Lubuskiej.
Dwudniowy pobyt w Kopenhadze to finał tegorocznej edycji „Rowerowego poselstwa”. Po długim – i obfitującym w strzelające dętki – odcinku ze Slagelse wszyscy czekali na czwartkową wizytę w ambasadzie RP w Królestwie Danii. Siedziba polskiego przedstawicielstwa znajduje się w zasadzie poza miastem, ale położenie placówki wynagradza wszelkie niedogodności związane z dość skomplikowanym dojazdem: fantastyczna zatoka, typowa, VIP-owska dzielnica i szwedzkie wybrzeże na horyzoncie. Nic dziwnego, że szybko pojawiły się pytania uczniów o to, co zrobić, aby znaleźć tutaj pracę. – Nie ma reguły, a języki to nie wszystko. Pewnie, że dobrze jest skończyć stosunki międzynarodowe czy administrację publiczną, ale mam też kolegów po sinologii czy kulturoznawstwie. Wszystko przed wami – zachęcał Rafał Wiśniewski. I słusznie – najwyższy czas, abyśmy spotykali w takich miejscach również znajome, skwierzyńskie twarze. Może już za rok w Austrii?
Samo, ponad godzinne, spotkanie w ambasadzie upłynęło w bardzo przyjemnej, półoficjalnej atmosferze. Okazało, że ambasador Wiśniewski zna nasz region dość dobrze, bo często przejeżdża przez Skwierzynę w drodze do Warszawy. – Proszę zatrzymać się u nas na dłużej. Najlepiej z jakimś dużym, duńskim inwestorem. Będziemy na państwa czekać z otwartymi rękoma – błyskawicznie zareagowali uczestnicy poselstwa. Nie zabrakło też pytań o Polaków studiujących i pracujących w Kopenhadze czy o przyczyny tak wysokich kosztów życia w Danii. Aby zachęcić pracowników ambasady do przyjazdu do Polski, zarówno pan ambasador, jak i sekretarz placówki Joanna Tamborska otrzymali upominki i materiały promocyjne o Ziemi Lubuskiej. Rafał Wiśniewski wyraził też uznanie dla pomysłodawcy „Rowerowego poselstwa”, byłego nauczyciela historii w skwierzyńskim liceum, a obecnie burmistrza tego miasta Tomasza Watrosa.
Setki map, folderów informacyjnych i ulotek otrzymali zresztą także mieszkańcy Kopenhagi, bo grupa Lubuszan przez prawie dwie godziny rozdawała materiały w centralnym punkcie miasta – na placu Ratuszowym. W międzyczasie rowerzystów odwiedzili reprezentanci miejscowej Polonii – dziennikarz polskojęzycznego portalu internetowego „Polonia.dk” oraz przedstawiciel stowarzyszenia „Ognisko”. O naszej wyprawie obiecali napisać w wydawanej w Kopenhadze polskiej gazecie informacyjnej. Kiedy usłyszeli o tym, że grupa pokonała na jednośladach prawie 400 kilometrów, początkowo wzięli to za żart, ale już po chwili nie potrafili ukryć wielkiego szacunku dla wszystkich uczestników. A pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu, w Holandii, dystans był niemal dwukrotnie dłuższy…
Popołudnie i wieczór upłynęły pod znakiem turystki, spacerów po słynnym deptaku Storget, a także zgłębiania uroków portowych uliczek, kafejek i kawiarni. Trochę zwiedzania będzie jeszcze w piątek, ale u części rowerzystów zaczął się przewijać smutny temat końca eskapady. Niestety – tydzień na duńskiej ziemi minął bardzo szybko. Ostatnia atrakcja to przepływ promem z Gedser do Rostocku. Również tam nie zabraknie skwierzyńskich flag i powtarzanych na każdym kroku zaproszeń do najfajniejszego miasta w zachodniej Polsce ;-)
tekst: koordynator rajdu Tomasz Betka



10°C








